Torbiel jajnika

Diagnoza

W trakcie rutynowego kobiecego USG dowiedziałam się, że mam torbiel na lewym jajniku. W pierwszym momencie nie zestresowało mnie to specjalnie, jako że kiedyś już coś takiego mi się przytrafiło i cysta zniknęła po 3 miesiącach antykoncepcji. Usłyszałam jednak od pani przeprowadzającej badanie: „Ta torbiel sama pani nie zniknie. Ma liczne elementy lite i już ma przegrody. Proszę iść z wynikami do lekarza – niech on zdecyduje, czy próbujemy leczyć farmakologicznie, czy od razu bierzemy Panią na stół operacyjny. Dziś już Pani nie zdąży, ale zapisałam Panią na badania krwi. Proszę iść jutro z rana”. „A jakie do badania?” – zapytałam w szoku. „Markery nowotworowe jajnika”.

Pani robiąca USG nie była ani delikatna, ani specjalnie pomocna. Niczego mi nie wytłumaczyła i nie uspokoiła, że taki rodzaj badań to standard i że sama przypadłość często występuje u kobiet. Później dowiedziałam się z internetu, że oznaczenie markerów to mus przy diagnozie torbieli jajnika i sama diagnostyka jest bardzo nieczuła i niespecyficzna, więc w zasadzie wynik nie wystarcza, by orzec, czy to nowotwór. Miałam na szczęście dobry wynik, mieszczący się w normie. Piszę „na szczęście”, bo mimo że wiedziałam, że nie ma pewności, to zrobiło mi się lżej.

Z kompletem badań wylądowałam u lekarza. Kazano mi powtórzyć USG. Poszłam więc już do kolejnego lekarza – poleconego świetnego specjalisty, który bardzo pomógł bliskiej mi osobie. Miałam więc duże zaufanie, że trafnie oceni to coś, co mi rośnie w środku i dobrze przeprowadzi zabieg. Ocenił, że najprawdopodobniej to torbiel krwotoczna lub endometrialna, mierząca 4 na 5 cm. Oczywiście potwierdził diagnozę – konieczna jest operacja i wyznaczył mi termin za miesiąc. Nie chciał nawet przepisać tabletek antykoncepcyjnych, bo powiedział, że i tak nie pomogą. Uspokoił za to, że na jego oko jest szansa, że uratujemy jajnik. Ze skierowaniem do szpitala wróciłam do domu.

Po diagnozie naczytałam się tylu wypowiedzi na forach o tej przypadłości, że wiedziałam już, że to bardzo częste. Nie znalazłam chyba żadnego wpisu o tym, by torbiel sama znikła, ale mnóstwo wypowiedzi kobiet, które już były po operacji usunięcia samej cysty lub nawet jajników, pocieszających się, że nie było tak źle.

Z początku, będąc pod silnym wrażeniem tego, co się stało, zupełnie uległam „wizji” lekarzy i zaczęłam przygotowywać się do operacji. Poszłam do centrum handlowego i zakupiłam sobie piżamę i szlafrok, specjalnie do szpitala. Uprzedziłam w pracy, że będę musiała iść na zwolnienie. Jak przyjaciele pytali mnie, czy jest jakaś szansa, by cysta sama zniknęła, mówiłam, że nie. Powtarzałam za lekarzami, że ten rodzaj torbieli się nie wchłania, tylko rośnie i może się zezłośliwić, więc trzeba zrobić operację. W pewnym momencie zaczęłam jednak interesować się możliwościami wyzdrowienia dzięki metodom naturalnym. No i pomyślałam, że coś jest ze mną nie tak, skoro zaczytuję się w poradnikach motywacyjnych i dbam o własny rozwój, a przy pierwszym lepszym teście wiary we własne siły od razu się wycofuję i biernie poddaję lekarzom.

Dlatego postanowiłam spróbować wyleczyć się sama. Miesiąc, który miałam do operacji całkowicie wykorzystałam na mój autorski program samouzdrawiania:)

Oto skąd czerpałam inspirację:

„Choroby kobiece” Heide Fischer

Ta książka raczej powinna nazywać się – Metody naturalne w leczeniu i profilaktyce chorób kobiecych. Publikacja, wbrew tytułowi, nie skupia się tak na chorobach, jak na holistycznym podejściu do zdrowia i naturalnych sposobach, by je utrzymać lub do niego powrócić. Co ciekawe, nawet ta publikacja nie dawała mi wiele nadziei. Według autorki jej metody nie dają w zasadzie żadnych efektów przy skomplikowanych torbielach jajnika (z przegrodami, elementami litymi). Nie zraziłam się tym i wykorzystałam wszystkie wskazówki ważne przy leczeniu torbieli prostych.

Autorka upatruje przyczyn wielu kobiecych chorób w braku równowagi hormonalnej, a dokładnie dominacji estrogenu nad progesteronem. Estrogenu jest za dużo – i już nawet nie tylko chodzi tu o ciało kobiety, ale o środowisko, w którym żyjemy. Branie tabletek oraz wykorzystywanie hormonów w hodowli zwierząt zostawia przecież ślad w naszym otoczeniu, wydalane nie giną bez śladu tylko przechodzą do otoczenia. Tu koło się zamyka. Dlatego większość metod polecanych w książce skupia się na przywróceniu odpowiedniej proporcji żeńskich hormonów płciowych. Część kuracji należy stosować w określonym momencie cyklu menstruacyjnego, a część jest „dobra” zawsze. Do nich należy spożywanie oleju lnianego oraz/lub siemienia (przy spożywaniu nasion należy pamiętać o piciu wody, ponieważ odciąga to wodę z organizmu). Zajadałam się więc olejem lnianym, dodawałam go do pieczywa, do sałatek, czasami brałam sobie kilka kropel na łyżeczkę. Smak jest specyficzny, ale ja jestem miłośniczką wszelkich olejów roślinnych, więc jadłam z przyjemnością.

Jeszcze ważna rzecz, na którą zwróciła uwagę Ania poniżej w komentarzach, więc uzupełniam informację:) Najzdrowszy i najwartościowszy jest olej lniany budwigowy nieoczyszczony, który najlepiej kupić w aptece. Ja piję ten. Pamiętajcie o przechowywaniu w lodówce:) Co do siemienia lnianego, to mielimy same – takie nasiona też będą o wiele bogatsze w lecznicze składniki, niż kupne mielone siemię lniane.

Autorka wymienia też wiele różnych ziół, z czego ja wybrałam krwawnik i piłam napar średnio co drugi dzień. Spisałam sobie też nazwy leków homeopatycznych, które zdaniem autorki dawały dobre efekty. W aptece udało mi się zamówić Apis 30 (sprawdzajcie przede wszystkim w aptekach homeopatycznych; mi się udało dostać ten lek w aptece przy metrze Służew w Warszawie). I tutaj pojawia się wątek humorystyczny. Farmaceutka, sprawdzając dostępność leku przeniosła wzrok z monitora na mnie i zapytała: „A wie Pani co to jest?”. A ja: „Nie wiem”. – „To sproszkowana pszczoła. Zamówić?”. Ja: „Tak, poproszę… Jedną…”.  Wiedziałam, że przejdzie to do zbioru moich anegdot i zastanawiałam się trochę, czy na tym się rola sproszkowanej pszczoły nie skończy. Potem stwierdziłam jednak – „Co mi szkodzi” – i zaczęłam brać jedną kuleczkę dziennie. W książce “Choroby kobiecie” informacja na temat dawkowania znajduje się na str. 82. Wskazane jest branie jednej tabletki dziennie Apis 30 lub zamiennie Apis – D6 albo D12 trzy razy dziennie jedną tabletkę. Wymieniony jest też preparat Phytohypophyson L (str. 81), ale jego nie stosowałam.

Do wszystkich kuracji miałam bardzo pozytywne nastawienie. Wszystkie lecznicze rytuały traktowałam w sposób królewski, choć na wesoło, wierząc w niezaprzeczalny pozytywny wpływ na moje zdrowie. Komplementowałam olej lniany (co dla mnie nie było trudne, bo, jak już pisałam, uwielbiam tłuszcze roślinne). Przed spożyciem kuleczki z zaklętą pszczołą mówiłam sobie że „oto znakomita pszczoła mnie uzdrawia”. Z krwawnikiem miałam problem, bo mi naprawdę nie smakował, ale wierzyłam w jego działanie, bo również z książki dowiedziałam się, że smak gorzki mają właśnie zioła, przyprawy, czy żywność, która stabilizuje nasze hormony. Gorzki smak starałam się maskować cytryną i miodem.

Z książki „Choroby kobiece” wyniosłam też inspirację do mojej własnej medytacji. Autorka cytuje inną lekarz, która wymyśliła rodzaj wizualizacji, jak odczytywać potrzeby swojego organizmu i dawać to, czego ono potrzebuje. Można wyobrazić sobie pomniejszoną siebie i „wejść” w obszar swego ciała, któremu coś dolega, by zapytać, jak się czuje i czego mu potrzeba. Podobno jeśli tylko zada się takie pytanie samej sobie, od razu pojawia się odpowiedź. Ja zapytawszy o to siebie, usłyszałam, że mojemu ciału brakuje czułości i zrozumienia. Nie będę tutaj wchodzić w szczegóły, ale często nie szanowałam swojego ciała, wierząc, że programując umysł i myśli, zdołam oszukać to, co faktycznie będzie czuć moje ciało. Jesteśmy przyzwyczajeni ślepo wierzyć, że wszystko da się pokierować umysłem. Myślę, że tak w dużej mierze jest, ale nie zapominajmy, że oprócz umysłu, składamy się właśnie z ciała, które momentami tak jakby zupełnie „obok” nas (a raczej obok tego, co sobie kreujemy), przeżywa swój stres, a nawet traumy. Dodatkowo zdałam sobie sprawę, że nasze ciała traktujemy, jak coś, co nam się z góry należy i powinno za wszelką cenę funkcjonować bez zarzutów. Jak zaczęłam nad tym rozmyślać, to bardzo rozczuliłam się swoim sercem, płucami, jelitami, wszystkimi innymi narządami, które pracują niestrudzenie przez te 28 lat mojego życia, jak moi dobrzy wierni żołnierze, którym jeszcze nikt nie podziękował za dobrą robotę. Z fazy obrażenia się na moje jajniki oraz nieufności i strachu, że oto rośnie na nich coś niedobrego i przerażającego, przeszłam do fazy wdzięczności i zachwytu. Pomyślałam, jakie one są cudowne, że tak produkują te komórki jajowe i tak mnie wspierają w tym, bym kiedyś miała potomstwo. I z tej właśnie fazy rozczulenia/rozbawienia powstała moja „Medytacja miłości do ciała”. Codziennie wstawałam rano (i staram się to robić nadal) i przez ok. 3 minuty oddawałam hołd mojemu ciału. Dotykałam się kolejno od twarzy w dół i mówiłam do każdej części ciała, że ją kocham, jej dziękuję i jej potrzebuję. Najdłużej zatrzymywałam się przy jajnikach i, masując sobie podbrzusze, dodatkowo mówiłam im, że będę o nie dbać i obiecuję o nich pamiętać i dobrze traktować. Zawsze robiłam to wszystko w dużym skupieniu, z dużą energią i czułością, ale też trochę z przymrużeniem oka. Myślę, że każdy musi znaleźć swój styl medytacji. Ja czułam się znacznie bardziej sobą trochę sobie żartując z całej tej sytuacji. Dlatego odbierałam ten rytuał bardziej naturalnie i nie zmęczyłam się nim – bo był w całości mój.

Z książki, która jak widać bardzo mnie zainspirowała, dowiedziałam się też, że przy torbielach, która biorą się z nie w pełni sprawnego procesu wydalania, zalecana jest sauna (to też robiłam), okłady z glinki na brzuch (to też robiłam – nie znalazłam glinki leczniczej, więc używałam kosmetycznej), a także dobrze działa ciepło (termofor na brzuchu był dla mnie bardzo przyjemny, tak jak i kąpiele).

Co jeszcze jadłam

Oprócz olejów roślinnych, jestem także entuzjastką warzyw. Przede wszystkim jem potrawy wegetariańskie, ryby, a także lubię Raw-foodowe koktajle. Bardzo wierzę w ideę własnoręcznego wyciskania soków. Średnio co drugi dzień wyciskałam sobie sok z buraków, marchwi i pietruszki (czasami też dodatkowo z selera i jabłka). Nie zapomniałam pijąc to myśleć, ze oto wlewam w siebie uzdrawiające moce warzyw…:. Po pyszne przepisy na soki zapraszam do Moniki z rawolucja.pl.

Dodatkowo, zgodnie z medycyną chińską, która upatruje powstawania guzów i nadmiarów tkanek w zastoju krwi, dodawałam do potraw rozgrzewających przypraw, takich jak imbir i kurkuma. Bardzo w to wierzę, bo po jednym z posiłków mocno kurkumowych, bardzo intensywnie czułam promieniowanie jajnika. Polecam książkę “Odżywianie dla zdrowia” Paula Pitchforda – biblię medycyny chińskiej.

Książki Hildegardy

Fascynują mnie kobiety o zdolnościach magicznych, a Święta Hildegarda z Bingen była swego rodzaju czarownicą średniowiecznych surowych dla kobiet czasów. Zgromadziła ogromną wiedzę z różnych dziedzin. Komponowała muzykę, pisała wiersze, malowała, była wizjonerką i mistyczką i leczyła ludzi za pomocą ziół oraz innych naturalnych metod. Zdecydowałam się na zakupienie kilku jej książek, choć w efekcie końcowym nie przeprowadziłam zalecanych przez niej kuracji przy torbieli jajnika – nacierania podbrzusza kremem fiołkowym. W książkach podana jest ich oryginalna receptura, wykorzystująca łój kozła jako nośnik substancji aktywnych, ale można też kupić jej współczesne kosmetyki, ponieważ doczekały się one swojej marki. Mimo że sama nie wykorzystałam metody Hildegardy, podaję je tutaj – mogą one zainspirować kogoś innego. Polecam przejrzenie spisu treści czy schorzeń przed zakupem.

Ruch

Nie wiedziałam co zrobić ze sportem – ćwiczyć czy nie ćwiczyć. Lekarze mówili, bym ćwiczyła normalnie, ale może trochę mniej się natężała i nie robiła piruetów:) Ja akurat wtedy ćwiczyłam na siłowni oraz Body Combat – czyli chorografię opartą na sztukach walki. Czułam, że nie dopowiadało mi to w danym momencie, bo osłabił mnie stres związany ze schorzeniem, no i czynnikami zewnętrznym. Zaczęłam chodzić na zajęcia łączące pilates oraz jogę – Body Balance. Co ciekawe, doświadczałam na nich silnego wzruszenia. Moje ciało dostawało na nich właśnie tą czułość i spokój, o jakie od dawna chodziło.

Oddychanie

Trafiłam także na inne zajęcia, niekoniecznie sportowe. Wybrałam się na Sesję Oddychania Świadomego z Wiktorem Go. Oprócz tężyczki, która jest jedną z przewidywalnych reakcji, odczuwałam silną blokadę i opór w podbrzuszu właśnie przy oddychaniu przeponowym. Ale w pewnym momencie to ustąpiło i było wyraźnie odczuwalne. Muszę dodać, że przez całą sesją trzymałam się za podbrzusze i chroniłam jajniki:) A po sesji – uczucie rewelacyjne. Mam wrażenie, że ta sesja bardzo mocno przyczyniła się do wyzdrowienia.

Wybrałam się też na zajęcia z tantry oraz warsztaty świadomości/uważności ciała. Polecam bardzo takie warsztaty i wszelkie nowe rzeczy w takich trudnych okresach. Nabywamy nowej wrażliwości i często na zajęciach mają miejsce przełomowe odkrycia, bo dostajemy na nich to, czego najbardziej potrzebujemy.

Stan umysłu. Stan ducha

Jak widać, przez miesiąc od diagnozy do terminu operacji żyłam bardzo mocno skupiając się na swoim zdrowiu. Nie myślałam w zasadzie o niczym innym, bo wszystkie inne problemy, którymi dotychczas żyłam, wydawały mi się zupełnie nieistotne i myślałam, że już chyba nigdy niczym nie będę się już przejmować (co oczywiście jest trudne do osiągnięcia, ale priorytety na pewno się pozmieniały). Bardzo często głaskałam się po brzuchu, starając się, by stresujące sytuacje nie szkodziły jajnikom.

Starałam się wszystko tłumaczyć na swoją korzyść. Ból i kłucie jajnika, opuchnięcie podbrzusza tłumaczyłam sobie „boli, bo zdrowieję”, „kłuje, bo torbiel się zmniejsza” itd. Widziałam, że np. znajomi nie do końca to kupowali, ale ja wierzyłam, że tak właśnie jest. Poza tym w miarę zbliżania się czasu do wizyty kontrolnej przez operacją (na szczęście na wszelki wypadek robi się usg przed zabiegiem), wizualizowałam przebieg wizyty u lekarza. Trochę bałam się tego robić, bo rozczarowanie byłoby silne, ale siłą rzeczy naturalnie mi przychodziło wyobrażenie sobie słów „ale Pani nie ma już tej torbieli”. Noc przed wizytą obiecałam sobie, że jeśli faktycznie padną te słowa, to muszę wszystko dokładnie opisać, bo być może jakaś inna kobieta, czy mężczyzna odnajdzie coś cennego w moich doświadczeniach.

U lekarza usłyszałam dokładnie to, co chciałam usłyszeć. Samym dobrym znakiem było to, że lekarz zupełnie mnie zapomniał i nie przypominał sobie żadnej operacji. Czułam się wspaniale! Dziękowałam Bogu, wszystkim aniołom, które nade mną czuwają oraz moim sprzyjającym duszyczkom, szczególnie jednej [*], która wyraźnie chroniła mnie z góry. Dziś niestety czasami zapominam jaki cud mi się przydarzył, ale staram sobie odświeżać pamięć.

Moje rady:

- Pytajcie znajomych i przyjaciół. Na pewno ktoś z nich będzie miał wiedzę, która może się okazać kluczowa dla Ciebie. Warto opowiadać o swoim problemie.
- Pierwszą naturalną reakcją jest strach przed tym co się wydarzy i przed… samym sobą. Chora część ciała nagle staje się wrogiem, którego się boimy. Jak najszybciej trzeba oswoić się z tą sytuacją i zacząć traktować całe swoje ciało z czułością, jak najlepszego przyjaciela, który przechodzi przez trudniejszy czas.
- Próbujcie wszystkiego, na co macie ochotę, a na pewno intuicja podpowie Wam, co pomaga. W moim przypadku na pewno to było wszystko na raz, ale wyjątkowo silną energię czułam po sesji świadomego oddychania, a także po posiłkach zawierających kurkumę i inne rozgrzewające przyprawy.
- Warto dowiedzieć się czegoś na temat psychosomatyki. Można spróbować zgłębić psychiczne/duchowe podłoże powstania zdrowotnego problemu. Myślę, że to też jest wiedza, którą intuicyjnie posiadamy, ale można np. wesprzeć się dość znaną tabelką na końcu książki Luisy Hay “Możesz uzdrowić swoje życie”.
- No i jeśli udało się Wam, tak jak i mi, poproszę o maila na adres wyzdrowielismy@gmail.com z Waszą opowieścią, którą mogłabym opublikować. Potraktujcie to jako dług wdzięczności i okazję do pomocy innym!:)

131 thoughts on “Torbiel jajnika

  1. ja mialam 2 torbiele jeden na lewym jajniku i mial 5,4 cm chcieli mnie poddac operacji ale sie nie zgodzilam za to przyjmowalam tab antykoncepcyjne “asubtela “przez 4 mies i wyleczylam oby dwa torbiel po torbieli na lewej potem na prawej dzis mija rok od tego wszystkiego a ja mam nawrot choroby i strasznie sie boje ze bede musiala sie poddac operacji i moge stracic jajnik . ;(

    • Cześć, nie martw się, masz przecież duże szanse, by tego uniknąć:) Spróbuj podziałać trochę metodami naturalnymi – może wybierz tą, która najbardziej do Ciebie przemawia?

  2. Witam! Cieszę się, że trafiłam na Twoją stronę, napełniasz mnie niesamowicie pozytywną energią. Ja niestety cztery lata temu straciłam lewy jajnik w wyniku pęknięcia torbieli krwotocznej. Byłam tak niewrażliwa na doznania płynące z ciała, że zbagatelizowałam problem. W zasadzie to ciekawe bo tamten moment sprawił, że zainteresowały mnie naturalne metody leczenia. Od czterech lat z mniejszymi i większymi przerwami praktykuję jogę, zdrowo się odżywiam, medytuję i uczęszczam na psychoterapię – gestalt. Jakieś trzy miesiące temu pojawiła się u mnie cysta na prawym jajniku – miała 6 centymetrów i nadawała się do operacji. Tym razem bardzo szybko zareagowałam na niepokojące symptomy z ciała. Lekarze nie dawali dużych szans na wchłonięcie torbieli. Zostawili mnie na obserwacji w szpitalu. Bardzo szybko nastawiłam całą swoją uwagę na jajnik, w szczególności, że jest to mój jedyny jajnik. Miałam głębokie przekonanie, że wszystko musi być w porządku. Oczywiście czułam niesamowity strach, mam 25 lat i marzę o tym, żeby w przyszłości założyć rodzinę:) To był bardzo ciężki czas strach mieszał się z przekonaniem, że wszystko będzie w porządku. Przeszłam podobny proces do twojego, otoczyłam moją kobiecość niesamowitym ciepłem miłością, wsparciem, zaopiekowałam się nią. Po lekach przeciwzapalnych torbiel w bardzo szybkim tempie zaczęła się zmniejszać, po pięciu dniach miała już 3 cm, a w ostatnich dniach cyklu zniknęła. Niestety dominującym uczuciem po wyjściu ze szpitala był strach, jak wiadomo nic dobrego z wewnętrznego przerażenia nie wynika. Lekarze bardzo kategorycznie zalecili tabletki anty- Cilest, po tabletkach czułam się makabrycznie. Z racji, że istnieje u mnie ryzyko zakrzepicy odstawiłam tabletki. Znalazłam świetnego ginekologa, który podjął się monitorowania cyklu i obserwacji owulacji. Powoli wracam do równowagi, jest we mnie coraz mniej strachu i coraz więcej przeczucia, ze wszystko będzie w porządku. Kolejny raz w życiu poprawiłam dietę, oczyszczam organizm, ćwiczę regularnie jogę i trzymam kciuki za mój jajnik:) Biedak musi ostro pracować za dwóch, jestem mu za to wdzięczna:)
    Świetna strona, świetne porady poparte własnym doświadczeniem.
    Pozdrawiam. :)
    Dziękuję za zawarte w artykule treści i życzę wszystkiego dobrego!!!

    • Laura, dziękuję, bardzo mi miło, że napisałaś także coś od siebie. Właśnie taki miałam pomysł na tę stronę – żeby skupić ludzi, którym właśnie się udało i by zainspirować innych. Super, dużo zdrowia! :) )

  3. Witam ;) Bardzo się cieszę, że udało mi się znaleźć taką właśnie stronę, na której można porozmawiać z kobietami o tym samym problemie, a przy tym i doznać otuchy. Mam 19 lat i niedawno mój ginekolog powiadomił mnie, ze mam 3centymetrową torbiel na lewym janiku. Byłam w szoku. Wiedzialam, ze coś jest nie tak ze względu na straszny ból, ale nie sądziłam, że to będzie to. Dostalam lek LUTENYL na 3 miesiace i czekam. Strasznie się boję, zeby tylko nie bylo gorzej, zwłaszcza, że ból jest częstszy niż poprzednio. Staram się sobie to tłumaczyć, że tak ma być, bo mój jajnik walczy z chorobą. Bardzo dziękuję za rady które zostały wypisane wyżej. Będę się starała z nich jak najczęściej korzystać;).

  4. Witam
    Zawsze miałam bardzo ciężkie “te dni” :) okres trwał u mnie ok 3-4 dni ale za to były to dni wyjęte z życia, gdzie albo nie ruszałam się z łóżka albo jak już musiałam brałam mnóstwo tabletek, które i tak nie przynosiły 100%ulgi. Jakiś rok temu doszły do tego bóle podczas oddawania moczu (nie do wytrzymania) Poszłam do ginekologa, który po badaniu orzekł : taka kobieca natura, musi boleć, ale z “tymi” sprawami wszystko jest w porządku. Zadowolona pomyślałam “taka moja uroda” :) Pani doktor rodzinna wierząc, że nie jestem hipochondrykiem i na prawdę coś się dzieje, dała mi skierowanie na usg brzucha. Kobieta, która mnie badała, powiedziała, że temu ginekologowi powinni odebrać licencję… wykryli u mnie torbiel jajnika prawego, po usg ginekologicznym okazało się, że ma 54x58mm i konieczna jest operacja. Lekarz na skierowaniu do szpitala zaznaczył, że jest to nowotwór niezłośliwy, opis był straszny, do tego stopnia, że moja lekarz rodzinna powiedziała żebym przygotowała się na to, że stracę jajnik. Poszłam do szpitala zapisać się na operację i usłyszałam, że dopiero za 4 miesiące, ale po obejrzeniu skierowania Pani pielęgniarka wyszła na zaplecze skąd dobiegały głosy : RAK?! RAK?! po chwili wróciła i mówi: no to ja Panią zapiszę za 3 tygodnie(!) Załamałam się…Poszłam do Pana Profesora który zaproponował, żeby spróbować kuracji hormonalnej, zapisał mi Kontracept, bo stwierdziliśmy, że nie mam nic do stracenia, a mogę zyskać (dodam,że moje BMI jest powyżej 30 i wg specjalistów nie powinno stosować się antykoncepcji).
    Pierwsze krwawienie przy braniu tabletek… SZOK nie czułam kompletnie nic, zapominałam o tym, że mam okres! Nigdy nie podziewałam się, że okres może tak wyglądać! Moje bóle piersi, jajników, parcie na pęcherz, bóle podczas sikania-wszystko ustało, żadnych skutków ubocznych, przynajmniej nieodczuwalne..
    Operację odwołałam, biorę teraz 3 opakowanie. Byłam na USG i mój lekarz nie wierzył… torbiel zniknęła..jest coś na drugim jajniku, ale nieznaczne…czuję się świetnie, tylko mam trochę zachwiane emocje ;) Także dziewczyny głowa do góry, nie zawsze jest tak źle jak się może wydawać! :)

    • Hej Dorota:) Super, bardzo się cieszę! No i zebrała się już mała grupka kobiet, które udowadniają, że da się ominąć operację:) Bardzo się cieszę, bo pamiętam jak bardzo mnie dołowało to, że nie ma takich wpisów na forach, kiedy szukałam pomocy.

  5. witam gdy miałam 21 lat pierwszy raz wykryto u mnie torbiel krwotoczną. Lekarz zalecił tylko terapię hormonalna, po czym odesłał do domu. po miesiącu na kontroli okazało się że nie ma śladu po torbieli. w wieku 22 lat po stosunku zaczęłam odczuwać potworny ból w podbrzuszu. pojechałam do szpitala lekarz zapytał tylko czy jestem w ciąży i dał mi zastrzyk rozkurczowy. niby wszystko przeszło, ale wieczorem dostałam małej gorączki i zadzwoniłam do ginekologa czy przyjmie mnie prywatnie. przyjął mnie bez słowa pretensji, że o tej godzinie. na badaniu stwierdził że mam skręconą torbiel krwotoczną 4×7 cm. dostałam skierowanie na oddział na operacje ponieważ torbiel pękła i dostałam zapalenia otrzewnej. nie miałam jeszcze dzieci a groziło mi usunięcie jajników. bardzo się bałam. jednak w szpitalu lekarz który dał mi skierowanie uratował mnie przed zabiegiem dostałam 2x dziennie garść tabletek i po kilku dniach wszystko wracało do normy. oczywiście hormony przez 3 miesiące, później odstawiłam i koszmar powrócił.lekarz powiedział że często takie dolegliwości kończą się wraz z zajściem w ciążę więc się zdecydowaliśmy jako że byłam już długo z moim chłopakiem. więc staraliśmy się o dziecko. po 6 miesiącach udało się. mały dzisiaj ma 1,5 roku i znowu ból brzucha i szpital i znowu hormony zaczynam tracić nadzieję, że kiedyś uda mi się żyć bez hormonów :( próbuje teraz Twoich metod. może one coś pomogą. i życzę Wam drogie Panie abyście zdrowialy ;)

    • Hej Aga! Dzięki za komentarz. Popróbuj naturalnych metod i medytacji. Czytałam również w książce “Choroby kobiecie”, że ta przypadłość ma tendencję do nawrotów dopóki nie zmieni się sposobu myślenia i stylu życia. Myślę, że może właśnie u nas kobiet w tych naszych biednych jajnikach gromadzi się stres. Dużo relaksu i zdrowia:)!

  6. Jestem dietetykiem. Czytając wasze opisy i historie wyzdrowienia muszę przyznać, że -tak, to leczenie ma sens. Miałam doświadczanie z leczeniem endometriozy u pacjentki, która od lat cierpiała na ogromne bóle menstruacyjne. Zleciłam jej zrobienie badań w kierunku alergii. Okazało się, że ma IgE całkowite podniesione do 300 ( przy normie) 100. Zrobiłyśmy testy na alergie i okazało się, że ma alergie na trawy. Skierowałam ja na dietę owocow0-warzywną. Potem dieta naturalna, niealergizująca. Bóle zniknęły. Bardzo podoba mi się artykuł, ponieważ sposób leczenia jest niezwykle prosty ( chociaż pracochłonny). Siemię lniane jest bogate w fitoestrogeny prawdopodobnie unormowała się gospodarka hormonalna. Jedynie na co bym zwróciła uwagę, to to , aby przed spożywaniem siemienia z twarogiem, wcześniej zrobić badania na tolerancję białka mleka. Przyprawy kurkuma,imbir-mocne działanie przeciwzapalne. Najlepiej kurkumę dodawać do duszenia cebuli, a potem cebulę zużywać sukcesywnie do past, zup itp. Dieta powinna być głównym, czynnikiem leczenia. Oczywiście również ruch i psychika.

    • Witam, dziękuję bardzo za komentarz, bardzo mnie cieszy pozytywna opinia od dietetyka:) I gratuluję sukcesów w leczeniu endometriozy – z tą przypadłością mało kto umie sobie poradzić, więc to bardzo wartościowa informacja. Pozdrowienia!

  7. Dziękuję za tą stronę. Wykryto u mnie torbiel krwotoczną, próby leczenia hormonami nie powiodły się, na razie mam tylko obserwować czy się nie powiększa. Spróbuję dostosować się do tych cennych porad. Życzę wszystkim dużo zdrowia. Magda :)

  8. Witam!Ja mam prawdopodobnie torbiel dermoidalna, ktora nalezy usunac ok 4cm x 4,5cm, dwoch lekarzy to potwierdzilo. Moze te wszystkie naturalne metody sa skuteczne ale w przypadku torbieli endometrialne…..raczej z powyzszych postow tak wynika. Czytalam kiedys tez cos na temat ziol szweckich, ktore pomagaja w pozbyciu sie torbieli.

  9. Witam, dwa dni temu wróciłam ze szpitala. Od dłuższego czasu bardzo bolał mnie brzuch, nie tylko podczas miesiaczki (chociaż w te dni nie potrafiłam czasami normalnie funkcjonować). Z początkiem roku wykryto u mnie torbiel 13 cm x 10 cm x 9 cm. Po podwyższonych wynikach markiera Ca 125 lekarz stwierdził, że może to być torbiel endometrialna. Od razu zostałam skierowana na operację, byłam tak wystraszona, że nie wyobrażałam sobie innego wyjścia z tej sytuacji, poddałam się całkowicie leczeniu. pobyt w szpitalu jak każdy, nie wspominam mile, mimo że miałam zapewnioną bardzo dobrą opiekę. Operacja trwała ok 3 godziny i była bardzo skomplikowana, lekarze oszczedzili część jajnika, mimo że wcześniej ostrzegali mnie że w przypadku takiej dużej torbieli może zajśc konieczność usunięcia jajnika. Torbiel była na jajniku lewym, Przy operacji straciłam bardzo dużo krwi, brane pod uwagę było jej przetaczanie. Dwa dni po operacji nie miałam siły podnieść się z łóżka, co było tłumaczone niskim ciśnieniem i niskimi wynikami morfologii. Teraz jestem w domu, troche osłabiona, biorę żelazo, i szczerze mówiąc nie potrafiłabym chyba siedzieć i czekać aż taki wielki potwór po prostu by mi zniknął. W moim przypadku to pewnie nie byłoby możliwe, dlatego mimo wszystko ciesze się że już jestem po operacji, teraz czekam na wyniki badania co mi tam wycięli, oby nie było to nic groźnego.
    Pozdrawiam i życzę dużo zdrówka :)

    • Hej Aga! Cieszę się, że u Ciebie najgorsze minęło i udało się uratować jajnik. Otocz teraz swój jajnik czułością – był bardzo dzielny:) Pozdrowienia i życzę zdrówka!

  10. Witam na stronie. W zasadzie nie wiem od czego zacząć… ;) Z problemem bólu podbrzusza kołaczę się od lekarza do lekarza od dwóch lat i co “specjalista” to inna teoria,a rezultatów żadnych. Zapalenie pęcherza stwierdzono,ok. Z tym raczej dam sobie radę,choć też potrafi utruć życie. Natomiast mam wrażenie,że moja miednica mniejsza wciąż wysyła mi sygnał,ze jestem w drugim dniu miesiączki – ból rozpierający w okolicy jajników i ciągnący w dół,brzuch jak balon-jestem szczupła,a balonik jak 5 miesiąc ;) ,uczucie spuchnięcia tzn.zatrzymania wody w organizmie. I tak 2 lata. Kiedyś przerwy między dolegliwościami były długie,teraz praktycznie ich nie ma. Wiem,że mam torbielkę na lewym jajniku,ca-125 w normie,endo też,ale jak wspomniałam,co lekarz to teoria-urodzić dziecko,taka uroda,relaks itp. Jak słyszę od “specjalistów” z tytułami na pieczątkach brednie różnej maści to aż mnie skręca i mam ochotę wywalić kawę na ławę. Mam wrażenie,że moje spostrzeżenia i uwagi co do mego organizmu,reakcji,dolegliwości itp.irytują ich,mówiąc eufemistycznie. Nie ma klasycznych objawów,więc takie opowiastki pacjenta chyba burzą im książkowe schemaciki. Ech,nie chcę się nakręcać. W każdym razie masz rację,Goniu,że czas najwyższy zająć się troskliwiej swoim ciałem,traktowanym na co dzień,niestety,po macoszemu. Bawię się od lat w akupresurę,wprawiałam się na rodzinie i znajomych,teraz praktykuję na sobie. W bioenergoterapię nie bardzo wierzę,zawiodła moje oczekiwania,choć znajomemu pomogła. Może wszystko zalezy od nastawienia. Wiem natomiast,że przy bólach kręgosłupa prowadziłam z nim wewnętrzne monologi ;) Tak jak ty z przymrużeniem oka. Potem opowiadałam przyjaciołom ich treści,śmiechu było co niemiara. W każdym razie pomogło :) Musze znów poszukać czasu dla siebie,skupić się na wnętrzu itp. Instynktownie chyba jakiś czas temu zaczęłam zajadać się siemieniem lnianym i imbirem. Odkryliśmy nawet z przyjaciółmi,że imbir rozpuszczony w gorącej wodzie fajnie pobudza energetycznie,leczy syndrom dnia następnego i leczy zgagę :) Poważnie! Czasami aplikuję sobie ku rozgrzaniu wewnętrznemu pół płaskiej łyżeczki na pół lub całą szklankę gorącej wody. chyba trzeba pić tę miksturę częsciej,bo ostatnio – nie wiem,może przez te przewlekłości chorobowe-zupełnie opuściła mnie energia do jakiegokolwiek działania. Przestałam chodzić na fitness,bo nie mam siły fikać,spię na okrągło,niestety nie wpływa to na mój wypoczynek,zmuszam się na pilates z elementami jogi. I to jakoś mnie stawia na nogi,choć na krótko. Ale wezmę się za tę jogę tak z sercem,kiedyś pomogła mi na zatoki uporczywe. Generalnie fajny wątek poruszyłaś,myślę bardzo potrzebny,choćby wsparciuchowo. Swego czasu my,ludzie,zachwyciliśmy się dostępnością leków na wszystko–ból-tabletka,chandra-pigułka. Chyba powoli wracamy do korzeni i natury. Kurczę! Przecież kiedyś żyliśmy bliżej owej natury,w zgodzie z nią,porami roku,nie znając antybiotyków! A dziś? Ech,chodźmy więcej boso po lesie,piachu,szyszkach,czujmy,że jesteśmy częścią tej natury,odnajdźmy właściwe proporcje,a wszystko wróci do normy. Lecz przede wszystkim nauczmy się szanować i kochać siebie samych i bliskich nam ludzi,słuchać co nam w duszy gra. Trzymam kciuki za wszystkie zabłąkanie i chore ciała/dusze :)

    • Margot, jak wspaniały energetyczny wpis! Nie uwierzysz, ale ja właśnie piję sobie miksturę – zioło krwawnika z imbirem i cytryną:) Imbir rządzi, zwłaszcza w zimie. Ja podczas tych najgorszych mroźnych dni też nie miałam siły ćwiczyć, ale już teraz wróciłam do jogi i jest super. A co do diagnostyki, to faktycznie nie jest z tym dobrze – opinie lekarzy często się wykluczają, ale myślę, że to jest kolejny argument za tym, by równolegle działać po swojemu i dbać o siebie tak, jak nam podpowiada ciało.
      Zdrówka dla ciała i duszy!

  11. Witam, ja również 3 dni temu wróciłam ze szpitala po laparoskopii torbieli jajnika lewego 5×4 cm. Na szczęście jajnika nie usunęli, stwierdzili że była to torbiel endometrialna i zalecili leczenie przeciw endometriozie. Torbiel wykryli u mnie rok temu kiedy sama poprosiłam moja ginekolog o usg by sprawdzić czy wszystko jest ok. Od tamtego czasu zaczęło się chodzenie po lekarzach. Początkowo nie chciałam się leczyć, ale gdy torbiel cały czas się powiększała poddałam się leczeniu hormonalnemu na 3 miesiące. Jednak nie dało to żadnego skutku, tylko to że stanęła w miejscu więc odstawiłam tabletki, a po kolejnych miesiącach dalej rosła. Dostałam skierowanie do szpitala a teraz jestem już po operacji, mam nadzieję że będzie wszystko w porządku :) Oczywiście nie zdałam się tylko i wyłącznie na lekarzy. Próbowałam różnych metod, preparatów z morza martwego, usuwaniu pasożytów, specyfików medycyny chińskiej i ayurwedyjskiej, mikrokinezyterapii, łapałam się wszystkiego co tylko usłyszałam, ale nic nie pomogło a teraz dochodzę do wniosku, że wszystkie zaburzenia tkwią w naszej psychice, stresach, niedowartościowaniu siebie. Trzeba wpierw się odblokować i zacząć pozytywnie myśleć, ale mi bardzo ciężko to zmienić i może dlatego żadna z metod nie odniosła skutku. Teraz gdy już jestem po operacji, która była ostatecznością może uda mi się otworzyć i zacząć wierzyć w siebie :)

    • Hej Justi! Najważniejsze, że teraz czujesz się dobrze i operacja tak naprawdę zrobiła wiele dobrego, bo doszłaś do bardzo pozytywnych, dobrych wniosków:) Masz dużo racji, ja myślę, że nawet najlepsze preparaty i lekarstwa nie pomogą, jak nie jesteśmy swoimi własnymi przyjaciółmi.
      Pozdrowienia i powodzenia:))

  12. Witam

    Dziękuje za tak wspaniały wpis obecnie czekam na kontrolne usg bo lekarz stwierdził , że jeśli do miesiąca sie nic nie poprawi to operacja czeka , na własną ręke podjełam sie picia ziół imbiru i innych specyfików :) mam nadzieje , że dokładnie usłysze te same słowa od lekarza co Ty :) Pozdrawiam

    • Dorotka, mocno trzymam kciuki! Czuć pozytywne nastawienie, więc jest duża szansa:)!Buziaki

  13. Hej,hej,Justi. Dwa lata stosowałam pigułki anty,a mimo to mam torbielkę. Nie pamiętam już czy przed braniem tabletek miałam coś na jajniku,chyba nie, choć zawsze był bardziej tkliwy. Tabsów już nie biorę,natomiast każdy ginekolog po badaniu stwierdzał,że po lewej stronie jest prawdopodobnie torbielka,a na moje dictum,że przy tabletkach nie powinnam przecież mieć torbieli, odpowiadali – “no tak, raczej nie” i miałam wrażenie, że więcej, a już na pewno nic mądrego od nich w temacie nie usłyszę. Ogólnie mam do lekarzy coraz mniej zaufania, niestety. Nie uogólniam, bo z pewnością są też tacy, którzy są odpowiednimi osobami na odpowiednim miejscu, natomiast ja jakoś nie mam do nich szczęścia ;) Ale mamy Gosię i żywy przykład, że wiara czyni cuda, tylko musimy sami sobie dać szansę. A propos krwawnika-ziela, ciekawe czy jego właściwości mają coś wspólnego z hematytem? Bo inna jego nazwa to krwawnik właśnie. To srebrzysty minerał, wedle wierzeń regeneruje chore komórki, pomaga przy anemii, oczyszcza krew, może więc dodatkowo nosić przy sobie jakiś drobiazg z hematytu? Na pewno nie zaszkodzi :) Bo ogólnie jestem maniaczką kamieni szlachetnych,minerałów. I na każdej giełdzie takowej uwielbiam zanurzać ręce niemal po łokcie w precjozach, tak przyjemnie energetyzują. I oko cieszą :) Na tygodniu będę wreszcie miała taką jak chciałam książkę z asanami jogi. Byle starczyło zapału do działania :) Z praktyki wiem, że warto, ale ciężko wrócić jak się człek rozleniwi, a taka moja natura Barania ;P Więc do dzieła,dziewczęta!

    • Hej :) ja nigdy nie stosowałam tabletek antykoncepcyjnych tak też więc nie bardzo chciałam poddać się również leczeniu hormonalnemu, ale że zaszła taka konieczność to się zgodziłam choć nic ona nie dała. Teraz po operacji znów mam być poddana takiemu procesowi lecz na innym leku ale to dopiero gdy odbiorę wyniki wycinka pobranego do badania i wtedy zobaczę co moja ginekolog powie i co dalej. Ja osobiście do lekarzy nic nie mam i jakoś trafiam na odpowiednich ludzi :) tym bardziej że moja ginekolog przyjmowała mnie na świat, a lekarz który mnie operował zajmował się i monitorował mnie gdy leżałam po urodzeniu w inkubatorze przez dość długi czas, więc będąc teraz w szpitalu oboje kontaktowali się ze sobą, a ja miałam dobrą opiekę. Co do kamieni to niekoniecznie się na nich znam ale wierzę, że jakieś tam unikalne właściwości one posiadają :) Zaszkodzić, nie zaszkodzą a mogą pomóc. Jestem zwolenniczką jak najbardziej naturalnych metod leczenia, a nie biegania po aptekach.
      Pozdrawiam serdecznie :)

    • Margot, juz wszystko jasne! Ja też jestem baranem (oczywiście zodiakalnym):)! Kojarzy mi się, że w ogóle ten kamień jest przypisany naszemu znakowi… Na pewno nie zaszkodzi, ja niestety jeszcze nie zgłębiłam tematu kamieni i ich energii, ale na pewno poprawiają humor, a więc i samopoczucie:)

  14. Dziękuje za ten wpis, niesamowicie podniósł mnie na duchu. Mam 22 lata i dzisiaj dowiedziałam sie, ze na prawym jajniku mam torbiel krwotoczna wielkości 43x35mm. Pani doktor zalecila stosowanie tabletek anty i powiedziała, ze trobielka powinna sie wchlonac. Bardzo przestraszylam sie po tej diagnozie. Z nerwów cały dzień nie byłam w stanie nic jeść… Zaczęłam przeglądać internet i naczytalam sie wiele nieciekawych informacji na temat mojej przypadlosci, znalazłam wiele informacji o różnego rodzaju komplikacji, o których nie miała pojęcia. Byłam bardzo zdenerwowana, ale twój wpis bardzo podniósł mnie na duchu. Od teraz zaczynam pozytywnie myśleć! Wszystko musi być w porządku! Dziękuje:*

    • Sonia wszystko będzie dobrze, ja w ogóle ostatnio dowiedziałam się, że krwotoczne torbiele powinny się same ładnie wchłaniać, więc nie stresuj się niepotrzebnie, tylko wspieraj jajnik pozytywnym myśleniem:)

      • Dwa tygodnie temu miałam USG i torbiel zniknęła :) od razu odstawiłam tabletki antykoncepcyjne (naczytałam się dużo o ich skutkach ubocznych) niestety od dwóch dni pobolewa mnie jajnik… Nie wiem czy to wina owulacji czy może torbiel wróciła? Znowu jestem przerażona. W poniedziałek mam zamiar wybrać się do ginekologa. Czy jak raz miało się torbiel to one będę wracać?

        • Sonia, wspaniale, że zniknęła! Napiszesz coś o swoich metodach?
          Co do pobolewającego jajnika, to też tak miałam – byłam bardzo wyczulona i ze stresowana, jakimkolwiek nieprzyjemnym odczuciem (i wciąż tak mam jeśli coś takiego się dzieje). Ale wtedy zwykle kilka spokojnych wieczorów z termoforem na brzuchu pomagało. Napisz, czy wszystko ok.
          Niestety torbiele mają tendencję do nawracania, dlatego tak ważne jest by pilnować dobrych nawyków – jeśli chodzi o tryb życia i nasze myśli i emocje.
          Pozdrawiam!

  15. Hej! Zbadali moją torbiel, stwierdzono u mnie endometriozę. Czy któraś z Was boryka się z tą chorobą??

    • Hej Aga, kojarzy mi się, że był tu komentarz na temat endometriozy. Jest na pewno poniżej info od Pani dietetyk, która leczy endometriozę.

  16. Hej,hej, dziewczęta :) Właśnie zakupiłam olej lniany i zamierzam dołączyć go do – mam nadzieję – skutecznej walki nie tylko z torbielkami, ale ogólnie ku powrotowi do natury, czyli równowagi zewnętrznej i wewnętrznej. A przekonała mnie do tego też po trochu (chyba?;) intuicja i to, że generalnie lubię wypróbowywać nowe smaki itp. Uwielbiam tran, kojarzy mi się z fantastycznym dzieciństwem i przedszkolem :) Samo zdrówko :) Wiem, wiem, większość puka się znacząco w czółko – każde normalne dziecko miało odruch wiadomo jaki na widok łyżki tranu i kostki chleba z solą do zakąszenia owego “specyjału” ;) W każdym razie postanowiłam spróbować nowego oleumu zwłaszcza zaś dlatego, iż znalazłam wcale niegłupie info w temacie – w związku z tym,ze zawiera w sobie tyle cudowności reguluje poziom hormonów w organizmie, zmniejsza bóle podbrzusza, obrzęki, łagodzi objawy menopauzy i pewnie wiele wiele innych. No i Gonia też miała nosa ;) I mam już oczekiwaną kniżkę ANATOMIA JOGI, yahoo! Z rana zabieram się za ćwiczenia :)

    • Super Margot! Ja właśnie muszę uzupełnić zapasy, bo skończyła mi się buteleczka oleju. A Anatomię Jogi już dawno chciałam kupić! Muszę pójść za Twoim przykładem:)
      Dziewczyny, jestem właśnie na kilka dni w Budapeszcie i wypróbowałam tu coś zupełnie nowego – jogę w 40 st celsjusza. Nie jest to Bikram joga, tylko Infa joga, gdzie wysoką temperaturę osiąga się przez użycie specjalnych lamp. Przez to światło i ciepełko te zajęcia mają działanie antydepresyjne i bardzo poprawiają humor (jeśli ktoś tak jak ja lubi tropiki):)) Polecam ciepłolubnym, chociaż nie wiem, czy coś takiego jest w Polsce!
      buziaki

  17. Moje Drogie,
    Ja mialam miesiac temu wykryta torbiel jajnika 3,5 cm, o nazwie cystis picea, tak ocenil jeden lekarz. Zakupilam preparaty oraz bralam dwa tygodnie Duphaston (tylko jedna seria) i poszlam do innego lekarza po czym ten stwierdzil, ze torbieli nie ma i najpewniej bylo to cialko zolte (USG 4 D i lekarz ginekolog-onkolog bardzo znany).
    Czytalam jednak, ze samo cialko zolte jesli pozostaje tez nie jest prawidlowoscia, wiec zapewne mam w jakis sposob zachwiany system hormonalny i endometrioze II stopnia. W kazdym razie wydaje mi sie, ze moj sposob metodami naturalnymi (dolozonymi do Duphastonu) tez wspomogl wchloniecie torbieli. Podaje co bralam a troche tego bylo J : len mielony dwa razy dziennie po lyzeczce rozcienczony z letnia woda, ziola dwa razy dziennie zaparzana lyzka kopiasta w szklance wody (jakies 20 min parzylam), ktorych mieszanke zakupilam w sklepie zielarskim:
    (Liść brzozy – Betulae folium 15,00 gram
    Kwiatostany nagietka – Calendule anthodium 10,00 g
    Kwiatostany kocanek – Helichrysi anthodium 5,00 g
    Kora kaliny koralowej- Viburni corteX 10,00 g
    Ziele bylicy – Artemisiae vulg.herba 10,00 g
    Ziele krwawnika – Achillae herba 50,00 g
    Ziele skrzypu polnego – Equiseti herba 50,00 g
    Ziele przywrotnika – Alchemillae herba 50,00 g
    Kłącza perzu – Agropyri rhizoma 50,00 g (ponoc to mieszanka wlasnie na torbiele jajnika zalecana przez jakiegos profesora – tak mnie poinformowal zielarz w aptece (kaliny tylko nie bylo na stanie), Dr Nona (to najbardziej kosztowneL): Ravsen dwa razy dwie kapsulki przed jedzeniem, Faza 3 dwa razy jedna kapsulka przed jedzeniem, Yamsen na noc dwie kapsulki i herbata Gonsen popijana w ciagu dnia (1 saszetka na szklanke wody ale nie wrzatku tylko jakies 70 stopni, po prostu chwile po zagotowaniu) i do tego Duphaston dwa razy dziennie jak przepisal ten pierwszy lekarz. Do tego duzo owocow, szczegolnie jablka i cytrusy oraz codziennie porcja surowki w firmowej stolowce J. Pozdrawiam i zycze duzo zdrowia !!!

    • Hej:)
      ja też stosowałam produkty Dr Nona, ale nie pomogło choć wiem i jestem pewna że one pomagają, może po prostu prócz torbielki miałam inne ważniejsze dolegliwości na które pomogły:) no i nonkę stosuję nadal i się tym nie zrażam bo czuję się po niej świetnie:)
      Pozdrawiam cieplutko:)

  18. Witam !!!
    Cieszę się, że trafiłam na tę stronkę:) Jak dobrze wiedzieć, że nie jestem sama ze swoimi problemami. Ja problemy z hormonami mam od zawsze, tzn. od 13 roku życia kiedy to zaczęłam miesiączkować – czyli już 15 lat. Ale dopiero około 3 lat temu zdjagnowowano u mnie zespół PCOS. Wcześniej były tabletki, bardzo różne, w tym antykoncepcyjne:( miałam chyba 13 (kiedyś policzyłam:P) ginekologów i żaden nie wpadł na pomysł żeby mi zrobić badania hormonów. Dopiero ten, u którego się leczę daje jakoś radę. Niestety nadal mam nieregularny okres, podwyższony testosteron, do tego doszły jeszcze guzy na tarczycy. Myślicie, że terapia zgodnie z książką Pani Fischer pomoże tez na moje dolegliwoości???

    Pozdrawiam wszystkich bardzo cieplutko
    Monika :)

    • Ania spróbuj koniecznie podziałać dietą! Daj znać jak Ci się podoba książka Pani Fischer;)

  19. Widzę, że od mojego ostatniego wpisu sporo osób dotarło na stronkę.
    Dzisiaj mam trochę gorszy dzień. Pracuję w tej chwili nad tym, żeby zmniejszyć strach przed nawrotem torbieli. Jak wiadomo strach to gigantyczny wróg. Nie mam już jednego jajnika, więc jeśli tylko w drugim pojawia się ból i ucisk chcąc nie chcąc wpadam w niepokój. Ta stronka różni się od innych informacji w internecie tym, że nie generuje strachu, tylko uspokaja. Fajnie, że jesteście! Pozdrawiam:) Idę pogadać z moim jajnikiem:)

    • Hej Laura, cieszę się, że znów Cię widzę hehe:) Gadaj z jajnikiem, będzie Ci wdzięczny:P

  20. Witam serdecznie. :) Bardzo się ciesze, że trafiłam właśnie na Twoją stronkę, a stało się to całkiem przypadkiem. Czytając inne bardzo błahe fora straciłam nadzieje na normalne artykuły, a tu jednak miłe zaskoczenie :) Niestety też borykam się z tym samym problemem co Wy kobietki. Szczerze mówiąc do dnia dzisiejszego zbytnio się tym nie przejmowałam, aż do pewnej sytuacji. Może zacznę od początku. Mam 22 lata, zawsze regularne miesiączki, co prawda bardzo bolesne ale uodporniłam się już na ten ból. We wrześniu 2012r. zaczął się mój problem. Powinnam na początku miesiąca dostać miesiączkę ale nie wystąpiła. Zrobiłam oczywiście z trzy testy i wszystkie negatywne, wybrałam się do mojego lekarza prowadzącego. Po dokładnych badaniach stwierdził, że ciąży nie widzi. Zapytałam czy może być to spowodowane moim urlopem wrześniowym w Egipcie? Powiedział, że być może. Przepisał mi zatem na wywołanie Duphaston i kazał brać przez kolejne dwa cykle. Wszystko było dobrze. Udałam się w grudniu na kontrole i było ok. 17 grudnia miałam ostatnią miesiączkę, zatem koło 16 stycznia powinna się pojawić kolejna i…. cisza ;/ Szczerze mówiąc myślałam, że jestem w ciąży bo dużo moich koleżanek własnie po duphastonie zaszło w ciąże. Poczekałam jeszcze troche i zrobiłam test – negatywny. 1 lutego wybrałam się do mojego lekarza. Zrobił mi USG dopochwowe i kiedy się już wycofywał zrobił wielkie oczy. Powiedział mi: “Chyba znalazłem przyczyne pani zatrzymania się miesiączki”, Pierw spojrzałam się na niego zdziwiona, Mówię: “Co Tzn?” Zaczyna mi opowiadać, że w jajniku lewym znajduje się jednokomorowy pęcherzyk średnicy 42 mm wypełniony hypoechogenną treścią. Zdziwiłam się bo byłam tak zaskoczona, że nie myślałam trzeźwo, więc znowu pytam: “co to znaczy?” Wtedy mówi torbiel na jajniku który trzeba będzie operować. Od razu się nie zgodziłam i poprosiłam o inną metode leczenia. Dostałam Duphaston na wywołanie miesiączki i na trzy miesiące tebletki anty- Yasminelle. Mają wywołać pęknięcie i wchłonięcie się. Mówie oki, Fajnie :) Nie martwiłam się w ogóle do czasu kiedy po ostatnim stosunku wystąpiło, co prawda nie wielkie ale jednak, krwawienie. Zdziwiłam się ale olałam to. Dziś niestety znowu wystąpiło to samo ;/ sama nie wiem co o tym myśleć ;/ Chyba muszę się do niego wybrać, co o tym myślisz ;/ Pozdrawiam

    • Hej Beata, na pewno warto się wybrać. Ale najbardziej miarodajne badania usg są w pierwszych 10-12 dniach cyklu, więc może powtórz badanie. Ale tak… na spokojnie:) Pozdrawiam!

  21. Witaj,

    z torbielą jestem na świeżo. Podczas rutynowej wizyty kontrolnej (choć zdecydowanie po zbyt długiej przerwie) okazało się, że na moim lewym jajniku zagościła torbiel. To był początek grudnia. Od tego czasu byłam jeszcze trzy razy. Torbiel nie powiększa się (ma ok. 4cm), ale niestety zmienia gęstość (usłyszałam o torbieli czekoladowej). Markery mieszczą się w normie. Lekarz zaleca operację, ale ja wolałabym jej uniknąć. Mam przykre wspomnienia z narkozą, w dodatku mam problemy z sercem. Boję się operacji. Problem w tym, że z racji problemów neurologicznych i pozwężanych naczyń krwionośnych nie mogę również brać tabletek hormonalnych. I koło się zamyka… Operacja – lęk, tabletki – przeciwwskazanie. Nie wiem, co robić, a mój strach wzrasta. Chcę spróbować “zawalczyć” o swoje zdrowie. Ale nie wiem, od czego zacząć. Boję się wprowadzać wszystko na raz. Jestem wdzięczna, że trafiłam na tą stronę i zmotywowana do wszelkiego działania. Dziękuję.

    • Cześć Margot, ciekawa jestem, na jakie metody się zdecydowałaś. Moim zdaniem warto jest dowiedzieć się, co sprawdzało się u innych, trochę poszukać informacji i wybrać tylko te metody, w które się wierzy. Nic na siłę, znajdź jedną lub kilka, które do Ciebie przemówią. Pozdrowienia:)

      • Witaj,

        dziękuję za odpowiedź.
        Czy siemię lniane również może zdać egzamin? Czy to musi być koniecznie olej lniany?

        • Siemię lniane też może być – jeśli zmielone, to najlepiej bezpośrednio przed jedzeniem:)

  22. hej dziewczyny,
    no właśnie jestem zszokowana czytając tę stronę bo byc może jest to też nadzieja dla mnie:)od jakiś 3 lat męczę się z torbielą, zmieniał ginekologów i oczywiści każdy prędzej czy później wysyła mnie na operacje a tego bym chciała bardzo uniknąć.Wykryto u mnie torbiel od razu z założeniem, że endometrialna bo jest gesta, najpierw miała ok5cm kilka dni temu byłam u lekarza i ma 2,5 więc nie jest duża.Ca-125 robione 2 lata temu pokazało wynik 157 czyli dużo za dużo co jest wrecz dziwne..teraz jeszcze raz muszę zrobić to badanie i wtedy gin zdecyduje co dalej a najlepsze jest to, że kiedy poszłam do niego pierwszy raz i mnie zbadał stwierdził, że nie mam żadnej torbieli i ja rzeczywiście czułam się dużo lepiej nie odczuwałam żadnego kłucia dosłownie nic ale tym razem po badaniu USG jednak ją zobaczył…czytam wasze wypowiedzi i myślę sobie jest nadzieja tym bardziej że czytałam kiedys też inne fora gdzie dziewczyny pisały że miały torbiele endometrialne zdiagnozowane które się wchłaniały po dłuższym czasie.czy ktoś może miłą podobną przypadłość i podniesie mnie na duchu, że obędzie się bez laparoskopii?:)dzięki za super rady powyżej napewno je spróbuję zanim już będę musiała iść na tę operacje!:)
    pozdrawiam

  23. Witam,

    Moja koleżanka od lat interesuje się naturalnymi sposobami leczenia (w ten sposób wyleczyła syna, który cały czas chorował. a lekarz tylko przepisywał antybiotyki). Jak dowiedziała się o mojej ‘przypadłości’ i przeczytała Pani historię od razu mi poradziła, żeby spróbować tych metod. Tylko jak powiedziała przyjmować olej lniany, ALE nie przerobiony w żaden sposób, tylko kupić olej lniany budwigowy w aptece, który ma krótszy termin przydatności i musi być przechowywany w lodówce. Podobnie z lnem mielonym- nie kupować już zmielonego, gdyż jest także przetworzony i nie ma tylu właściwości co zmielone nasionka przez siebie. Ja poczułam różnicę, są na pewno bardziej ‘oleiste’, a kupiony w sklepie to taki zwykły proszek. Więc jeśli mogę i Wam to poradzić to on na pewno może pomóc, na pewno nie zaszkodzi. Wczoraj też przypadkiem przeczytałam w gazecie, że kobiety mają problem z zajściem w ciążę, gdyż mają rozregulowaną gospodarkę hormonalną min. przez jedzenie np. kurczaka, jego nóżek, ćwiartek itp :) Napisane tam było, że lepiej kupić wiejską kurkę, jak faszerować się nie wiadomo czym, bo potem są tego efekty. Nie wiem jak się do tego odnieść, komentarz pozostawiam Wam. Ja dzisiaj jadę na wizytę do szpitala i okaże się czy będzie laparoskopia. Trochę się jej obawiam, okazuje się, że wiele osób boryka się z tym problemem, nawet w najbliższym otoczeniu. Chciałabym odwlec operację, ale boję się, że potem może być jeszcze gorzej. Ja od stycznia zaczęłam stosować się do metod podanych przez Gosię, joga, sauna, olej lniany, uspokojenie ‘duszy’, mniej stresu, opieka nad jajnikiem, otaczanie go szczególną uwagą (co również wzbudziło śmiech u znajomych), pozytywne nastawienie. Wyniki poznam dzisiaj, ale jedno mógę już stwierdzić- to już mi pomogło, bo inaczej zaczęłam na to patrzeć, przestałam przejmować się głupotami i wreszcie znalazłam dla siebie czas, aby poćwiczyć, pooddychać i zmienić sposób odżywiania. Mój narzeczony uwielbia jak wieczorami odbywam “rytualne oddychanie”, na początku go to śmieszyło, teraz mnie dopinguje i widzi, że jestem szczęśliwsza i bardziej uspokojona. Pozdrawiam serdecznie i trzymajcie prosze za mnie dzisiaj kciuki.

    • Aniu i jak po wizycie?
      Jeśli możesz, bardzo proszę, napisz mi w jaki sposób spożywasz siemię lniane. Mam w ziarenkach, a przepisów “przyrządzania” mnóstwo. :/

      Pozdrawiam gorąco.

      • Witam serdecznie,

        Powiem tak- torbiel zmniejszyła się z 5cm na 3cm, mimo to lekarz wyznaczył mi termin operacji. Zaczęłam się zastanawiać, czy jest to dobry pomysł skoro jest poprawa, dzisiaj mam wizytę u swojego lekarza, chcę to skonsultować. Siemię lniane rozdrabniam w młynku i potem posypuję nimi albo sałatkę, pomidorki, kanapkę, albo po prostu jem je same. Mnie on smakuje, więc nie ma tragedii. Dalej stosuję się do zaleceń podanych na tej stronie, ważny jest ten olej budwigowy, bo ma wiele właściwości, wiem, że będzie dobrze. Jeśli mój lekarz powie, żeby nie kombinować i poddać się operacji, możliwe, że tak uczynię, ale mam jeszcze 2 miesiące do niej, więc zrobię wszystko, aby to się zmniejszyło, skoro przez miesiąc jest już efekt. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję, że ktoś o mnie pamiętał :)

        • Tak bardzo się cieszę, że jest u Ciebie poprawa! I wierzę, że ta torbiel zniknie zupełnie, bez operacji. Ja bardzo się jej boję… :/ Zaczęłam pić olej lniany i nie wiem, czy dodatkowo siemię lniane, to już nie będzie za dużo?
          Będę czekać na Twoje dalsze rezultaty “opieki” nad jajnikiem. :)

          Pozdrawiam
          Margot

    • Aniu:)! Mimo, że odpisuję dopiero teraz (ostatnio miałam mało czasu), to jak tylko przeczytałam Twój komentarz, naprawdę poczułam się bardzo szczęśliwa, że to wszystko co opisałam, widać, że komuś pomaga. Czuć, że odnalazłaś siebie – i to dzięki jajnikowi (bo tak na to chyba trzeba patrzeć).
      Dzięki za doprecyzowanie odnośnie oleju lnianego – dopiszę to zaraz do wpisu, masz pełną rację:)

  24. Dziewczyny a gdzie najlepiej kupić olej lniany-w aptece?i pić go tak po prostu łyżką?a do czego dodajecie np.imbir?Będę wdzięczna za wskazówkę bo też muszę zacząć kurację żeby uniknąć operacji i mam nadzieję, że mi się uda:)

    • Najlepiej kupić olej lniany budwigowy w aptece (jest tam przechowywany w lodówce i tak go trzeba przechowywać w domu). Są też takie sprzedawane w specjalnych termosach (koszt ok 40zł).Ma większe właściwości jak zwykły (jakiś czas temu był do kupienia w Biedronce za ok 12zł). Ja go dodaję do sałaty, pomidorów, polewam troszkę na ser biały (ponoć ser w połączeniu z nim bardzo dobrze również działa na organizm). Zmielone siemie lniane również trzeba zażywać- to wszystko są naturalne rzeczy, żadne tabletki czy inne specyfiki. Na pewno nie zaszkodzi, a i pomoże. Siemię dodaję do jogutu, rozgniatam banana i siup garść siemia, można do gulaszu, naleśników itp. Ważne jest nastawienie, takie jak opisywane tutaj na stronie (wiem, że to śmieszy, ale głaskanie siebie, pozytywne mówienie do siebie i wiara w to, że będzie lepiej na pewno wzmocni nasze podejście do tej niestety ochydnej choroby). Ja na razie na operację nie idę, byłam u swojego lekarza, który jest dosyć kontrowersyjny, jak usłyszał, że mi w szpitalu na konsultacji powiedzieli, że jak chcę wydrowieć to “muszę zajść w ciążę”, to się tak zdenerwował i mówi “jaką ciążę? kto nakazał? jak będzie chciała to wtedy będzie próbować, a nie ktoś będzie zmuszał!!”. Zostajemy na razie przy leczeniu tabletkami (+moje własne leczenie siebie) i w czerwcu wracam na kontrolę.

      • Aniu, jeszcze raz dzięki! fajnie, że podałaś swoje patenty kulinarne. Muszę spróbować siemienia w wersji z bananem:)
        Trzymam mocno za Ciebie kciuki, koniecznie napisz po czerwcu, albo i częściej!:)

    • Paula, ja najczęściej dodaję plasterki świeżego imbiru do gorącej wody z miodem i cytryną, albo do herbaty. Też często gotuję sobie coś hinduskiego/azjatyckiego, a tam bardzo pasuje imbir:) Na pewno jest dużo fajnych przepisów w sieci:)

      • Dzięki Gosiu za rady, dzisiaj właśnie kupuję olej lniany w aptece i imbir i zaczynam kurację z wielką nadzieją, że to okropieństwo zniknie:)szkoda, że lekarze wysyłają od razu na operacje które przecież też nie są wcale obojętnie dla zdrowia;/dziękuję jeszcze raz za pomoc i będę dawała znać jak tam idzie-dziewczyny jeśli którejś się też udało chwalcie się bo jest czym i aż miło o tym poczytać!:)
        pozdrowionka!

  25. Ten tekst jest dokładnie tym czego szukałam, daje nadzieję i od razu jakoś bardziej optymistycznie się zrobiło :)
    Ja mam torbiele endometrialne, jedna 2,5 cm druga 4,20 cm. Przez pół roku leczyłam się hormonami – Cyclo-Progynova, wydawało się, że pomagają bo nie bolał zupełnie brzuch podczas okresu (co było moją zmorą) jednak na kolejnym usg okazalo się, że nie zmniejszyły się nic a nic… Dostałam skierowanie na laparoskopie. Poki co mam wizytę u innego lekarza- licze na to ze bedzie inny sposob.
    Staram się myslec pozytywnie, że wszystko będzie w porządku lecz niestety strach często ma nad tym coraz większą przewagę. Dziękuje za ten tekst! Ta strona to genialny pomysł!!!

    • Cześć Iza:) Na pewno jak trochę się juz oswoisz z sytuacją, to będzie Ci łatwiej. Myślę, że warto robić tak, jak właśnie większość dziewczyn powyżej – chodzić do lekarzy, konsultować się z nimi, ale jednak mozno wierzyć w siebie i we własne siły:)

  26. Wspaniały post – bardzo podniósł mnie na duchu :) Jestem w podobnej sytuacji, tzn. w gorszej, bo torbiel jest większa. Jednak mam nadzieję, że wprowadzając Twój program uda mi się ją zmniejszyć. Straciłam nadzieję, żeby mi się wchłonęła całkowicie, ale liczę, że przynajmniej wzmocnię mój organizm i lepiej przejdę przez czekającą mnie operację.
    Większość z napisanych przez Ciebie rzeczy stosuję od miesiąca i jak na razie bez rezultatów, ale zapomniałam traktować ciało z większą troską, jednak inne priorytety przysłoniły mi moje własne zdrowie. Teraz chcę to zmienić :)
    Zastanawiam się jak często chodziłaś do sauny oraz stosowałaś ciepłe okłady, lub okłady z glinki? Będę wdzięczna za odpowiedź.

    • Hej Aga:) Wiesz, tak sobie ostatnio myślałam, że zaufanie sobie i troska o siebie jest w tym wszystkim najważniejsze. Może wtedy okazać się, że Twoje własne ciało podpowie CI jeszcze czego mu trzeba:)
      Glinkę użyłam ok 3 razy, tak samo byłam w saunie z 3 razy. Ale dodatkowo kładłam sobie na noc termofor na brzuch – praktycznie codziennie. Wtedy było tak zimno jak teraz i dla mnie to było super przyjemne:) Kieruj się podpowiedziami w własnego wnętrza:)
      Ściskam!

  27. ja bylam przed w czoraj u lekarza lekarz zrobil mi usg i stwierdzil torbiel krwotoczny 5,5 cm ale mnei nic nie boli nie czuje zadnych dolegliwosci . powiedzial ze po miesiaczce moze zniknac a jak nie robimy markery. boje sie kurde tego wszystkiego mam czarne myslii.z narzyczonym staramy si e o dziecko,pomozcie cos

    • Cześć Czarna:)!
      Ostatnio słyszałam wypowiedź lekarza, że torbiele krwotoczne w ogóle nie kwalifikują się do operacji i są zupełnie normalne i powinny zniknąć po miesiączce. Więc powiem Ci, że juz sama nie wiem jak to z nimi jest. ALe jedno jest pewne – staraj się nie stresować:)

  28. Czesc dziewczyny! W koncu trafilam na strone jakiej szukalam :) wykryto u mnie torbiel czynnosciowa ale jako ze planuje zajsc w ciaze, jestem zdeterminowana zeby ja szybko wyleczyc. Oprocz zdrowej diety, siemienia, imbiru, kurkumy i pozytywnego nastawienia, stosuje takze niepokalanek mnisi (krople) i masaze olejkiem rycynowym. Podobno niepokalanek najlepiej laczyc z dziegielem chinskim. Jeszcze nie wiem czy pomaga (z wielu forow wynika ze tak) ale ja czuje sie o wiele lepiej. Moze ktorejs z Was tez to pomoze? Pozdrawiam!!

    • Hej Catareenas:)! Ale fajnie, że napisałaś i dorzuciłaś swoje sposoby! Trzymam za Ciebie kciuki!

  29. U córki 21 lat stwierdzono zmiany na jajnikach
    jeden twierdzi, że takie sobie
    drugi mówi że źle to wygląda
    i za miesiąc po miesiączce chce operować laparoskopowo

    CA 125 wyszło dzisiaj – 300
    niby to jeszcze o niczym nie świadczy,
    ale żona głupieje /ja też zresztą/

    • Może warto się wybrać jeszcze do trzeciego lekarza,może poleconego przez kogoś?z doświadczenia wiem, że czasem warto pochodzić nawet po kilku i się upewnić co i jak, jednak my tutaj lekarzami też nie jesteśmy i skoro oni twierdzą, że laparoskopia jest potrzebna to może jest to jedyne skuteczne wyjście. Wynik CA-125 nie zawsze może oznaczać coś strasznego także myślę, że nie ma się co przedwcześnie zalamywać!
      powodzenia i życzenia powrotu do zdrowia dla córki!

  30. Cześć dziewczyny jak miło wiedzieć że nie jestem sama…. też mam diagnozę torbiel o średnicy ok 50mm prawdopodobnie endometrialny na lewym jajniku i jajnik prawy zawiera gęstopłynowy pęcherzyk o średnicy około 20mm prawdopodobnie endometrialny. Tak więc jestem załamana… jutro kolejna konsultacja…. i zobaczymy co z tego wyjdzie… teraz zioła, zmiana diety, dbanie o siebie i swoje ciało. pozdrawiam Was ciepło

    • Hej Zuza, i jak diagnoza u Ciebie? Pamiętaj – warto pójść do kilku lekarzy i w odpowiednim momencie cyklu.
      Pozdrawiam i życzę zdrowia:)

      • Witam ponownie….
        Jestem już po operacji u mnie niestety nic nie znikało a wręcz przeciwnie rosło! Lekarze stwierdzili że nie ma na co czekać, bo może się albo wchłonąć albo rozlać. Przeszłam laparoskopie i powiem nie jest to takie straszne ( ząb bardziej boli ) wiadomo to operacja i może wydarzyć się wszystko więc stres był. Udało się wyciąć tylko torbiele co prawda jestem przed wizytą kontrolną na której tak naprawdę okaże się jak to wszystko teraz wygląda. Mam nadzieje że będzie dobrze.
        Za kilka dni moja kuzynka będzie na takiej samej operacji. Ona leczyła się 3 lata! torbiel raz była duża, raz zupełnie się wchłaniała badania dobre odwiedziła mnóstwo lekarzy bardzo bała się zabiegu, jednak po tych 3 latach stwierdziła że dość leków, stresów i chce się poddać operacji. Wiecie jak dla nas najważniejsze jednak są starania o dziecko i chyba dlatego taka decyzja.
        Każda z nas to indywidualny przypadek. Idąc na operację liczyłam że torbiel się wchłonęła i będę mogła wyjść niestety mi się nie udało i zostałam zoperowana a teraz liczę że już wszystko jakoś się ułoży :) oby….

        • Hej Zuza, fajnie że napisałaś. Oczywiście, czasami operacja jest konieczna. Ja sama chciałam się też jej poddać, gdyby torbiel się nie wchłonęła. Najważniejsze, że masz pozytywną postawę, na pewno wszystko się ułoży. Trzymaj się!:)

    • U córki po miesiączce dwie torbiel w tym jedna paskudna znikły bez śladu. Test ROMA ok. Ca tylko podwyższone choć spadło z 300 do 100 czekamy na wynik badania /odpukać / po następnej miesiączce.

  31. CA u córki spadło teraz do 8. A było naprzód 300 jak pisałem.
    Konsultowaliśmy z 3 lekarzami – wybraliśmy najbardziej wiarygodnego – teraz kontrole itp.
    Cuda się jakieś /odpukać/ dzieją z tymi torbielami jajników.
    Teraz myślę – wzmacniać organizm olej, przyprawy, dieta itp.
    Myślę, ze duży wpływ ma charakter córki – nadmiernie nie przejmuje się kłopotami.
    Piszę o tym, bo może komuś się przydadzą takie informacje.
    Jakbym mógł coś podpowiedzieć – proszę pytać

    • Bardzo się cieszę, wspaniale! Jak najbardziej trzeba teraz wzmacniać organizm i dbać o dobre nastawienie – cudownie, że daje Pan takie wsparcie córce. Pozdrawiam serdecznie!

  32. Bardzo ciekawe podejście do problemu. Kiedy u mnie zdiagnozowano cystę endometrialną mającą 6 cm, też próbowałam różnych rzeczy. Kiedy hormony, a nawet sterydy nie pomogły sięgnęłam po akupunkturę i akupresurę, jedzenie według przykazań chińskiej medycyny, jednak cysta nie drgnęła. Ponieważ wciąż miałam nadzieję, że jakoś uda mi się ją pokonać, to nie spieszyłam sie na zabieg. Ostatnio miałam problemy z jelitami i lekarz na usg brzucha zobaczył tą moją cystę, stwierdził, że może ona uciskać jelita, dlatego mam nabrzmiały brzuch. Trochę mnie to przeraziło, wiec tego samego dnia siedziałam już w gabinecie ginekologicznym i co się okazało… Dochrapałam się kolejnej cysty 6 cm na drugim jajniku, tak dla równowagi. Mam miesiąc do zabiegu i wciąż jeszcze liczę na cud, tylko juz nie wiem jak on ma się wydarzyć…

    • Hej Marlena, cieszę się, że napisałaś. Bardzo fajnie, że próbowałaś wielu naturalnych metod. Może jednak wciąż jest do odkrycia ta metoda, w którą najbardziej uwierzysz. Próbowałaś medytacji, oddychania itd? Moim zdaniem ważne jest by odnowić “ze sobą kontakt”, dlatego tak potrzebne jest wyciszenie:)
      Bardzo mocno trzymam kciuki, odzywaj się!

  33. Nie pytaj, JAK, Marlena. Uwierz, że to się wydarzyło i podziękuj za cud.Wiara dodaje skrzydeł. Tylko tego się trzymam, choć miewam kryzysy, ale i one widocznie muszą być. Jak samopoczucie?

  34. Witam Was serdecznie! u mnie również zdiagnozowano torbiel na prawym jajniku. dotarłam na tę stronę i jestem pod wielkim wrażeniem. ostatnio cierpię na nasilające się bóle, więc mam zamiar sprawdzić, czy przypadkiem torbiel się nie powiększa. zacznę też dostosowywać się do Waszych wszelkich sugestii. Mam nadzieję, że do następnej wizyty moje objawy się zmniejszą :) – wiadomo jak długo w naszym kraju czeka się na wizytę u lekarza, nawet prywatnie. pozdrawiam wszystkie czytelniczki strony

  35. Witam! Ja dziś wygrałam walkę z torbielą. Po poronieniu miałam 2 czynnościowe, jedna się wchłonęła, a druga mniejsza zwiększyła. Dostałam tabletki antykoncepcyjne i czekałam… w między czasie byłam na wykładzie Pretii Agrawal, która jest zwolenniczką naturalnego podejścia i spojrzenia w swoje ciało i naturę. Zaczęłam szukać i trafiłam tu….za co bardzo dziękuję. To, co przeczytałam sprawiło, że uwierzyłam, że można, że trzeba chcieć, że trzeba mieć nadzieję. Zakupiłam i dzielnie piłam olej lniany, napar z kolendry (całkiem smaczny), robiłam koktajle z imbirem (głównie owocowe), i myślałam, wizualizowałam. Od dziś mogę starać się o kolejne maleństwo. Wierzę, że tym razem się uda, a torbiele już nie będą się chciały ze mną “przyjaźnić. Pozdrawiam.

    • Maja, cudownie! Bardzo się cieszę, że napisałaś z taką świetną wiadomością. Trzymam kciuki za Maleństwo!:

  36. Witam! Również walczę z torbielą endometrialną. Jest dość mała ,ale niepokoi moją panią ginekolog.Ostatnie badanie CA-125 105 spowodowało popłoch i najprawdopodobniej decyzję o laparoskopii. O miesiąca jestem na diecie . Tak jak Gosia : olej lniany, siemię lniane, owoce, warzywa, imbir, okłady z oleju rycynowego. Wierzę w naturę .Hormony nie poskutkowały, więc należy próbować metod naturalnych. W sierpniu powtórzę badania i wierzę,że usłyszę ” wchłonęła się” . Gosiu Twoja strona bardzo pomocna w momentach zwątpienia. Jak mam gorszy dzień ,to ładuję pozytywną energie czytając te wszystkie historie. Świadomość ,że nie jestem sama dodaje otuchy. Pozdrawiam wszystkie dziewczyny!

    • Hej Gagulka, ale miła wiadomość. Bardzo się cieszę, że mogę jakoś pomóc. Moim marzeniem, było by pomagać wyzdrowieć, więc trzymam za Ciebie kciuki:)

  37. Witam czy ktoś z was słyszał o braniu skrzypu polnego na torbiele i mięśniaki, zaznaczam że chodzi tu o duże dawki dziennie 400mg , mam znajomą która w taki sposób pozbyła się torbieli i mięśniaka po ok 3 miesiącach stosowania, miała już długo te guzy , ponad rok a lekarze naciskali na zabieg, ona się uparła i pomogło .

    • Witam stosowałam uparcie skrzyp przez ponad 3 miesiące w dużych dawkach, torbiel całkowicie zniknęła a zaznaczam że miałam ją od dawna i nic nie pomagało, na usg lekarz powiedział że tak dobrego obrazu usg nie miałam od 5-ciu lat :) zawsze coś było niestety, nie wiem czy to zasługa skrzypu ale wierzę że tak, polecam .

  38. Zapewne chodzi o krzem, kiedyś wyczytałam,że to antidotum na wszelkie guzy i torbiele i podobno najkorzystniej działa taki krzem organiczny do picia

    • Dziewczyny, poszperałam trochę w książkach i faktycznie – skrzyp polny jako że pomaga w wydalaniu, filtruje krew i wzmacnia nerki, też pomaga przy torbielach i jest polecany. Podobnie jak inne zioła moczopędne. Ale UWAGA- skrzyp trzeba gotować ok 10 minut ma małym ogniu, aby wygotować trujący enzym tiaminazę. Jeżeli decydujemy się kupić skrzyp w tabletkach, to taki, który został poddany procesowi neutralizacji toksyn.

  39. Witam wszystkie “Jajniczki” ;)
    Świetnie, że trafiłam na tą stronkę, bo dzięki niej poczułam, że nie jestem sama ze swoim problemem.
    Zacznę od poczatku.. ostrzegam – będzie długo :p muszę wszystko z siebie wyrzucić…
    Odkad pamiętam miałam strasznie bolące miesiączki, często leżałam wtedy skulona z kolanami pod brodą i nie mogłam normalnie funkcjonować przez kilka dni. Żadne tabletki przeciwbólowe nie pomagały.
    To były czasy, kiedy większość ginekologów tłumaczyła to tak: “taki pani urok, niektóre kobiety mają łagodne miesiączki, a inne bolesne i tak już jest.. bla bla bla”.
    Czułam jednak, że to nie jest normalne, bo ból był nieznośny.
    Koleżanka, która miewała podobne miesiączki, kilka lat później, gdy urodziła pierwsze dziecko, powiedziała: “poród w porównaniu do tych bolesnych miesiączek to pikuś!”.
    Więc cierpiałam dzielnie, pocieszając się tym, że moja mama miała tak samo w moim wieku, a po porodzie jej przeszło.
    Inna niepokojącą sprawą, było to, że miałam spore miesiączki (jednym słowem – lało się ze mnie jak z kaczki :p)
    Poza tym, krwawienie pojawiało się baaardzo nieregularnie. Pamiętam, że kiedyś czekałam na okres 5 miesięcy.. wiem, wiem mogłam iść do gina po Luteinę czy inne tabletki na wywołanie. Byłam młodsza i zbagatelizowałam sprawę, zresztą mój ginekolog też nie był zdziwiony, gdy mu opowiadałam o sporo spóźniających się okresach – mówił, że czasami tak się zdarza.
    Zaczełam traktować to jak coś normalnego. Najczęściej okres spóźniał mi się o miesiąc czy dwa. Ile testów ciążowych zrobiłam w życiu to ho ho :p
    W końcu ginekolog przepisał mi tabletki antykoncepcyjne (Harmonet) na wyregulowanie okresu, oczywiście bez wcześniejszych badań.
    Bóle głowy, złe samopoczucie, napady gorąca, smutek, płacz, złość na przemian. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje. Po jakimś czasie zrezygnowąłam z tabletek z ciekawości czy okres będzie normalny. Przez jakiś czas był, a potem znów to samo. Więc następne tabletki (Novynette). Miałam wtedy z 20 lat. (obecnie mam 29).
    Brałam i brałam, ale ponieważ zorientowałam się wtedy po raz pierwszy, że te złe nastroje i myśli depresyjne, bóle głowy itp. są wywołane tymi tabletkami – znów przestałam brać.
    Chodziłam na wizyty co jakiś czas, ale żadnych nowości nie było, poza cytologią raz na jakiś czas i nadżerką. W końcu któregoś dnia, gin zrobił mi usg – dziwne, że po tak długim czasie..? Byłam wtedy z koleżanką u niego. Po jej badaniu spytałam i co? na co ona: “powiedział, że mam powiększony lewy jajnik..” Najdziwniejsze, że po moim badaniu powiedział to samo..
    gdy spytałam gina co to oznacza? odpowiedział, że czasami tak bywa, a gdy spytałam czy to coś złego? on na to, że trzeba mieć go po prostu pod kontrolą i czy chcę tabletki antykoncepcyjne (o to pytał przy każdej wizycie). Powiedziałam, że źle na mnie wpływają i nie chcę. Skąd mogłam wtedy wiedzieć, że w takich sprawach tabsy anty dobrze wpływają na jajniki.. lekarz nic mi nie wytłumaczył..
    Usłyszałam wtedy od koleżanki, że też tak miała, a później okazało się, że miała torbiel na jajniku. Gdy zaczęłam słyszeć plotki an temat mojego lekarza, że on nigdy nic nie mówi pacjentce poza rzuceniem nic nie znaczącego hasła.. zmieniłam lekarza..
    Polecono mi świetnego lekarza – obcokrajowca prowadzącego gabinet w Polsce ;)
    Dopiero u niego dowiedziałam się, że mam torbiel czekoladową (cysta picea)na lewym i prawym jajniku.. wynikającą z endometriozy jajników.
    Dziwił się, jak poprzedni lekarz mógł nie zobaczyć tego na usg?! musiał być ślepy! Do dziś wieszam na nim psy! Tyle lat mnie prowadził i nic!
    Mój nowy Gin. od razu przepisał mi tabletki anty (Midiana), bo chciał zobaczyć jak jajniki zareagują, czy się zmniejszą itp. Była lekka poprawa. Później kazał odstawić i przyjmować Visanne – tabletki hormonalne, bez działania antykoncepcyjnego- typowo na endometriozę. przyjmuje się podobnie jak anty, ale bez przerwy, więc nie ma się w ogóle okresu.
    Na początku było ok, jajniki zaczęły się zmnieszać i to sporo.. ale po dłuższym czasie ten lek wywołal u mnie depresję.. musiałam odstawić :(
    Gin przepisał mi inne tabsy anty (podobno mające mniej skutków ubocznych) – Zoely. Biorę już 6 opakowanie i oprócz mocnego bólu głowy jedynie w pierwszym dniu okresu jest ok.
    Czasami zastanawiam się, czy to te tabsy anty tak dobrze mi Gin. dopasował, że nie mam załamania nastroju i napadów depresji, czy może to leki antydepresyjne łagodzą skutki tych tabletek anty.. No to już takie moje rozkminianie ;)
    Zagmatwane to wszystko..
    Oczywiście w miedzyczasie miałam robione wyniki na TSH, prolaktynę – w normie..
    Ponieważ jajniki stoją w miejscu od jakiegoś czasu, mój Gin skierował mnie dodatkowo na wizytę i konsultacje do chwalonego profesora. Dziś mam wizytę. Najpierw jednak musiałam zrobić wyniki na markery nowotworowe jajnika: CA 125, wyszło mi 93,30 U/ml. Norma jest między 0,00 a 35,00. Więc przekroczone.. ale czytałam, że przy endometriozie ( i nie tylko ) ten wynik może być podwyższony.. interpretuje się go łącznie z wynikiem na HE4, które u mnie wyszło w normie – 50,5 pmol/l (norma 0 – 70). Mój gin. gdy podałam mu wyniki, wyliczył mi, że u mnie wyszło 8%.. a ryzyko raka jest od 11%. Wiec wynik podsumował jako dobry.
    Z jednej strony nie mogę doczekać się dzisiejszej wizyty u profesora, a z drugiej boję się jak cholercia.
    Zapomniałam wspomnieć, że mój Gin. stawia przede wszystkim na farmakolofię, często wspominał, że niektórzy lekarze w dzisiejszych czasach, gdzie tak łatwo podejmuje się decyzję nawet o operacji plastycznej, kierują na operacje od ręki z taką łatwością, a później kobiety mają problemy z zajściem w ciąże itp. Najpierw trzeba wykorzystać wszystkie inne możliwości..
    Byłam też u dwóch innych gin. .. tak dla porównania. Wyobraźcie sobie, że jeden powiedział mi, że mam powiększony lewy i prawy jajnik, ale gdy poprosiłam o usg, powiedział, że to niepotrzebne, bo jajniki powiększają się z różnych przyczyn, nawet z przeziębienia, przed okresem itp. (brak słów).
    Do drugiego pojechałam do duuuzego miasta, szpital polecany przez wiele kobiet.. ale na kasę chorych.. gdy spytał co mi dolega, wystrzeliłam, że prawdopodobnie mam endometriozę i torbiele czekoladowe na jajnikach, a on z ryjem “nie pytam co pani inny lekarz powiedział! tylko co pani dolega!”.. opowiedziałam po łebkach o wcześniejszych bolacych miesiączkach, przyjmowanych lekach itp. Zrobił usg, potwierdził.. i pyta: “to kiedy zapisać na operację?”.. Szok! ale uspokoiłam się i odpowiedziałam: “panie doktorze, za miesiąc mam własny ślub, więc nie pójde na żadną operację, pozostanę póki co przy lekach, a po ślubie zobaczę jak będzie wygladała sytuacja. do widzenia!”
    Powiedziałam o tym mojemu obecnemu gin., a on, że to tylko potwierdza, to co mówił wcześniej – łatwiej wysłac na operację, niż próbować w inny sposób.
    Dlatego widzicie.. ja sama odmówiłam operacji i jestem zadowolona ze swojej decyzji (póki co :p) pewnie dziś u profesora okaże się co i jak..troszkę się boję..
    Wiecie co najbardziej dołuje mnie jeśli chodzi o moją chorobę? to, że mój narzeczony nie wspiera mnie.. coś tam przebaknie – oj nie martw się.. i to wszystko.. wiem, że faceci tacy sa … ale serio bardziej boli mnie jego brak wsparcia, niż to, że mam te torbiele.. :-/
    Boję się też oczywiście bezpłodności.. pojawiają się pytania: a co jeśli endometrioza zaatakowałą też jajowody, co jeśli nie będę mogła mieć dzieci, jeśli bedą musieli wyciąć mi jajniki? no ale staram się nie babrać się w tych myślach.. chciałabym nastawić się pozytywnie.. ale wie, że potrzebuję wsparcia.. żeby mój narzeczony zainteresował się chociaż trochę tematem.. wiem, że mnie kocha.. ma mało czasu (praca), gdy trzeba zawiezie mnie do lekarza itp.
    Nie wiem tylko jak sama sobie poradzić z tym wszystkim, jak zacząc zdrowo się odżywiać, jak się zmobilizować..
    Postanowione – dziś ide po olej lniany (ten nieprzerobiony oczywiście) – mam nadzieję, że go dostanę w aptece.. kupię też siemię lniane nie zmielone ;) – zawsze to jakiś krok.
    Zastanawiam się też jak tam ćwiczenia wpływają na jajniki. Od kilku dni ćwiczę 6 weidera na mięśnie brzusia.. troszkę czuję jakby chwilami kłuły mnie jajniki – wmawiam sobie, że to dobrze, że są zadowolone ;)
    Zapomniałam dodać, że objawami prawdopodobnie endometriozy i powiększonych jajników było częste oddwanie moczu, problemy z pecherzem i chwilami łapał mnie taki dziwny ból. Ja go określam, że to jest tak, jakby ktoś Ci wbił miecz w jajnik i przeszył mieczem lekko w górę do nerek – i właśnie czuć taki przeszywający ogromny ból na lini tego miecza (od jajnika do nerki – z jednej i drugiej strony). Pojawiało się to gdzieś tak raz na dwa miesiące.
    Ok to chyba wszystko.. jakby coś mi się przypomniało, to dopiszę ;)
    Sorki ze tyle miejsca Wam zajęłam :p
    Pozdrawiam i życze przyjaznego traktowania własnego ciała :)
    See ya

  40. Żabko,ja również uważam,że operacja to ostateczność. Mój drugi ginekolog stwierdził,że torbiel zawsze można wyciąć,ale warto powalczyć.Przy endo wynik Ca125 jest zawsze podwyższony, dlatego test ROMA czyli Ca125 plus He4 będzie wyższy. Po co się stresować? Dobry ginekolog potrafi na Usg określić rodzaj torbiela. Ja już miałam skierowanie do szpitala, a teraz walczę z moim torbielem tabletkami Zoely. Zobaczymy jaki będzie efekt. Powinnam od razu przejść na taką kurację, a trzy lata byłam leczona hormonami, Bez skutku. Dlatego zawsze należy konsultować się z drugim ginekologiem. Dieta polecana przez Gosię jest super!.Nie wiem, jak działa na moją torbiel, ale na cały organizm rewelacyjnie. Dlatego nie uważajmy torbieli za wroga. To dzięki niej zaczynamy bardziej o siebie dbać . Przestajemy palić, dobrze się odżywiamy, wsłuchujemy się w nasz organizm, w jego potrzeby.Tak naprawdę to staje się naszym przyjacielem. Pozdrawiam wszystkie posiadaczki torbieli.

  41. Gagulka dzięki za odpowiedź i zarażenie pozytywnym nastawieniem :)
    Byłam u ginekologa- profesora i potwierdził wszystko to, co mówił mój lekarz.. spytał też czy zamierzamy z mężem w najbliższym czasie starać się o dziecko.. więc odpowiedziałam zgodnie z prawdą, że za jakiś czas na pewno.. i że myśleliśmy podjąć jakieś kroki w tym temacie w przyszłym roku. Odpowiedział “to proszę się starać już, bo ciąża to najlepszy lek na endometriozę i torbiele”. Dodał, że jakby były problemy z zajściem, to wtedy pomyślimy o laparoskopii.. Szkoda, że nie spytałam po jakim czasie starań miałaby być ta laparoskopia.. starać się można miesiąc, rok albo i dłużej. Moja koleżanka, która nie ma żadnych problemów ze sprawami kobiecymi starała się z mężem właśnie przez ponad rok – lekarz jej powiedział, że to kwestia psychiki, że ona zablokowała się, bo głównym jej zmartwieniem były obawy, że finansowo nie da rady, gdy pojawi się dziecko.. dopiero gdy przestała się tym zamartwiać – zaszła w ciąże.. a teraz mają śliczną córcię. Kolejny dowód na to, że psychika odgrywa dużą rolę w takich sprawach..
    Boję się trochę, że faktycznie mogę mieć problemy z zajściem w ciążę.. zwłaszcza, że przeżywam teraz sporo stresów.. martwię się, żeby nie popaść w błedne koło.. starania o dziecko, obawy, że się nie uda, pozostałe stresy, endometrioza, torbiele, obawa laparoskopii… na dodatek rodzinka na siłę wysyła mnie na prawko, które przerwałam z podowu depresji wywołanej lekami na endometriozę – Visanne.. wszystko się ze sobą wiąże, jedno wynika z drugiego.. i jak tu sobie z tym poradzić..
    Zaczełam powolutku wprowadzać niektóre metody opisane na blogu.. wypożyczyłam książkę Heide Fischer – “Choroby kobiece” – i faktycznie odnalazłam tam wiele ciekawych porad i opinii :)
    Póki co kupiłam: skrzyp polny, krwawnik, miętę, olej z wiesiołka, nasiona lnu.
    Staram się jeść więcej warzyw i owoców, zrezygnowałam ze słodyczy. Zamiast cukru – miodzik ;) zamiast czarnej herbaty – biała, zamiast białego ryżu – ciemny. Zero kawy (i tak nie jestem smakoszem, poza tym po kawie czuję sie poddenerwowana i serce bije mi jak szalone).
    Nie jem makaronów, białego pieczywa, ograniczyłam mięso- w zasadzie prawie zrezygnowałam z mięsa.. czasami zdarza mi się kanapeczka z wedlinką ale do sałatki z ogórka i pomidorka. Najgorzej zrezygnować z nabiału.. uwielbiam ser żółty, biały i jogurty.. no ale cóż.. :p jak trza to trza!
    Zresztą raz na ruski rok taki nienachemizowany jogurcik to chyba nic złego.
    Mam zamiar kupić jeszcze sporo innych ziół.. tylko zastanawiam się jak je pić, żeby każde działało.. Wszystkie na raz? zaparzać razem w dzbanku?
    Najgorsze jest to, że lekarz powiedział, abym po skończeniu obecnie przyjmowanego opakowania tabletek antykoncepcyjnych, nie zaczynała nowego, tylko zaczeła się starać o dzidzię.. czyli wypadałoby za 12 dni zakasać rękawy i do dzieła.. ale ja zaraz sobie myślę: “tak szybko???”. Po pierwsze nie nastawiłam się psychicznie do tego.. ale to pół biedy.. po drugie, kwas foliowy powinno się zacząć przyjmować 3 miesiące przed planowanym zajściem w ciążę, a mi zostało 12 dni.. po trzecie musze rzucić papierosy, ale czy te 12 dni nie palenia coś zmieni? i tak nikotyna się pół roku albo i dłużej w organiźmie utrzymuje.. po czwarte nie mamy własnego lokum, tylko mieszkamy z rodzicami :-/ i to też mnie dobija,,, już się obawiam, że między innym z tego względu się zablokuję.. a jeszcze jakby doszły mi egzaminy na prawko, to już w ogóle mogę sobie pomarzyć.. eh.. jak sobie z tym poradzić?
    Poza tym muszę przestać brać tabletki antydepresyjne, a ich nie można od razu odstawić tylko stopniowo.. Czy to wszystko nie zaszkodziłoby dzidzi jeśli już udałoby mi się zajść..
    Osobiście, gdybym mogła decydować – wzięłabym jeszcze ze 2 opakowania tabletek antykoncepcyjnych (Zoely – bo też je przyjmuję ) i to akurat przez te 3 niecałe 3 miesiące doprowadziła się do ładu i składu.. kwas foliowy, rzucenie fajek, odstawienie innych leków, no i ziółka i dieta bardziej by już działały – bo dopiero co zaczęłam… po prostu czuję, ze mój organizm i psychika nie są odpowiednio przygotowane.. Najgorsze, że ja tak panikuję, a co jeśli nie będę mogła zajść w ciążę :(
    Zazdroszczę Ci Gagulko tak pozytywnego nastawienia..
    Ja ogólnie nie czuję się źle i to nie jest tak, że siedzę z założonymi rękami i płaczę. Ten blog i ta książka dużo mi dały.. musiałam jednak się wyżalić i pobiadolić troszkę :p
    Wiem, że wszystko pewnie jakoś się ułoży..
    Zaczęłam też ćwiczyć 6 weidera.. może wzmocnię mięsnie brzucha i to też jakoś pozytywnie wpłynie.. najgorzej idzie mi jednak z wizualizacjami i mówieniem do swoich jajników.. powolutku się staram.. ale nie wiem czy one mnie słuchają :p
    No zobaczymy..
    Ciekawa jestem jakie jeszcze inne sposoby mają dziewczyny z tego typu schorzeniami
    Pozdrawiam

  42. Żabko,jesteś bardzo młodą osobą ,stąd te wszystkie wątpliwości i rozterki. Polecam ci dietę dr Budwig,dopuszcza jogurt .Co do ziółek ,to w internecie jest przepis na mieszankę ziołową na torbiele.Wystarczy hasło :zioła na torbiele.Też ją piłam.Musisz do tego wszystkiego podejść na spokojnie.Nie wszystko naraz.Zacznij od diety,rzuć palenie (przy antykoncepcji hormonalnej absolutny zakaz palenia!),myśl pozytywnie.Najgorsza jest presja,że ciąża już ,zaraz,natychmiast.Musisz być tego pewna i wewnętrznie przekonana. Dziecko nie może być lekarstwem na endometriozę! Myślę ,że jak się wyciszysz, wzmocnisz swój organizm to nabierzesz pewności co do dzidziusia.Brak mieszkania, prawo jazdy itp.nie są przeszkodą.To wszystko jakoś się zawsze układa.Pozdrawiam.

  43. Witam szanowne Panie.
    Mi niestety nie udało się uniknąć operacji…
    Jestem miesiąc po wytłuszczeniu laparoskopowo, torbieli prawego jajnika o wielkości 5x7cm.
    Wszystko potoczyło się błyskawicznie. Cała sytuacja związana z tą dolegliwością.
    Mianowicie, jestem młoda, mało doświadczona. Nigdy wcześniej nie miałam problemów z narządami rodnymi. Miesiączki bywały w miarę regularnie, trochę bolało, czasem zdarzało się,że nie miałam miesiączki. Zrzucałam to na stres, antybiotyki itp. Aż w końcu wmówiłam sobie, że te wszelkie odchyły to taka moja natura.
    W marcu tego roku, dopadły mnie straszne mdłości, omdlenia, bóle całego organizmu. Po kilku tygodniach męczarni pofatygowałam się do lekarza. Wykryto, tak wszyscy myśleliśmy, powiększenie węzłów chłonnych. Po czym mononukleozę. Wyniki badań nie poprawiały się. Trafiłam na oddział chorób zakaźnych z podejrzeniem, nawet sama nie wiem czego… Aż w końcu wylądowałam u hematologa, który stwierdził że możliwy jest nowotwór krwi, ale nie może tego jednoznacznie potwierdzić.
    Załamana, co miesiąc przeprowadzałam morfologię krwi. Wyniki od najlepszych,po bardzo słabe.
    W końcu koło lipca, zaczął boleć mnie brzuch po prawej stronie, na wysokości wątroby. Dostałam jakieś leki rozkurczowe i stosowałam dietę lekkostrawną. Ból się nasilał. W końcu nie wytrzymałam… Szpital, po całym dniu leżenia w bólach na SOR`ze. Po zwykłym badaniu USG usłyszałam słowa “Tu, proszę Pani jest inny problem. To nie wątroba. Torbiel jajnika”
    Nagle głucha cisza, łzy nie do powstrzymania. W głowie jedna kołacząca się myśl “To rak, mam raka jajnika.”
    Mijały kolejne godziny, po godzinie 19:30 zostałam skierowana na oddział ginekologiczny.
    Tam po wnikliwych badaniach, stwierdzono że nie ma czasu. Torbiel jest płynna, miękka. Nie ma co ryzykować, ogólne zagrożenie pęknięciem torbieli.
    Na drugi dzień po godzinie 12:00 już było po wszystkim .
    Operacja się powiodła, bez większych komplikacji.
    Teraz jestem na antykoncepcji zapobiegawczej nawrotom torbieli.
    Chociaż po miesiącu jest już mała torbiel w tym samym miejscu. Mam wrażenie że będzie to przypominać walkę z wiatrakami.

    Do dzisiaj mam wrażenie i wyrzuty sumienia, że to moja wina. Organizm tak długo się bronił, ciągle dawał jakieś sygnały, ze coś jest nie tak. Zupełnie nie zwracałam uwagi na to co “ja” sama do siebie mówię. Organizm poprzez objawy chciał powiedzieć, że ma problem.
    Bagatelizując prawie każdy objaw, nie było mi po drodze do ginekologa.
    Kończąc moją smutną historię, bo wcale nie musiało się skończyć operacją.
    Przestrzegam, otwórzcie się na swój organizm i zacznijcie słuchać swojego ciała. :)

    Show must go one!

  44. Witam :) czy któraś z Was miała punkcję jajnika? Jeśli tak czy torbiel nawracała… Pozdrawiam :)

  45. Witam. Dwa lata temu stwierdzono u mnie endometrioze a dziś torbiel czekoladową na lewym jajniku 3,16×3,56. Ginekolog zapisał mi Danazol ale skutki uboczne bardzo mnie przerażają. Dziękuję za ta stronkę. Na pewno spróbuje picie krwawnika, kurkumy i siemie lniane. Za miesiąc wizyta kontrolna więc trochę czasu jest by coś zmienić na lepsze. Życzę wszystkim powrotu do zdrowia!

    • Witam po 3 miesiącach. Torbiel po danazolu nieznacznie się zmniejszyła ale jest to wynik niezadawalający dla mojego lekarza. Podczas zażywania danazolu nie miałam jakiś większych skutków ubocznych poza wzrostem wagi – 4,5kg Teraz leczenie rozpoczynam tabletkami Teeina. Czy któraś z Was miała te tabletki antykoncepcyjne i jak się po nich czuła?

  46. witam,
    jestem w podobnej sytuacji. mam torbiele na obydwu jajnikach, jeden wielkości 3x5cm, problem z niepękającymi pęcherzykami grafa niestety nie mam jeszcze dzieci a bardzo chciałabym je mieć, z tym że jak zasugerował mój lekarz mogę liczyć na cud. dziękuję za tę stronę, która daje mi nadzieję że jakoś się z tego wyliżę. przeczytałam post Gosi (często do niego wracam), który spowodował iż obudziła się we mnie ta mała iskierka nadziei, zaczęłam od niedawna stosować zioła, olej budwigowy i siemię lniane. wizytę u lekarza mam za 4 tygodnie (strasznie się boję, za każdym razem wychodzę z gabinetu z płaczem i załamaniem). chciałabym przeczytać książkę Heide Fischer ale ciężko jest ją zdobyć. stosuję zioła, ale nie wiem czy mogę je pić w trakcie miesiączki (jest tam między innymi też krwawnik, kora kaliny koralowej i jeszcze osiem innych).

  47. Witam serdecznie, mam torbiel jajnika endometrialną 3cmx 4 cm. Super strona, bardzo chciałabym skorzystać z porad ale psychicznie jestem rozbita. próbuję się zmobilizować i nic mi nie wychodzi a grozi mi usunięcie torbieli. 3 razy już przeżyłam pęknięcie torbieli i nie chciałabym tego przezywać ponownie. Bardzo się boję, a strach mnie paraliżuje, szczególnie, że po ostatnim pęknięciu torbieli 4 lata temu, zaszłam w ciążę urodziłam śliczne bliźniaczki, które teraz mają 3 latka. bardzo się boję że coś mogłoby się stać podczas operacji, boję się o moje córeczki.
    Nie wiem czy może ktoś wie, czy samo pęknięcie torbieli endometrialnej może być groxne dla życia?
    Przy okazji dodam że nie leczyłam się hormonalnie, próbowałam za to metod naturalnych tj. okładów z ziół szwedzkich (bardzo miłe odczucie na podbrzusze ) przygotowanych na spirytusie oraz kropelki R38 na prawy jajnik lub R 39 na lewy. Po kuracji torbiel przestała rosnąć ale nie zmalała. Czy aby się wchłonąć torbiel musi pęknąć? Czy po laparoskopii można wyjść na drugi dzień?
    Przepraszam za taki pesymistyczny wpis, ale musiałam się komuś wyżalić – nie chcę już zadręczać rodziny. Wiem że za mało się kocham i szanuję ale ciężko z tym walczyć szczególnie w nawale obowiązków i objawach nerwicy.
    Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

    • Dosiu,
      podobnie jak ty, ja również jestem rozbita, trudno się zmobilizować gdy nachodzą czarne myśli… podobnie jak ty zmagam się z torbielą endometrialną na lewym jajniku z którego właściwie nic już nie zostało, mam już wyznaczony termin operacji, dodam że nie mogę zajść w ciążę i przeraża mnie myśl co jeszcze lekarz znajdzie w trakcie operacji (zrosty na jajowodach itp.)
      nadchodzą święta ale radość z nich odeszła…

  48. Kochana, jeśli mogę Ci coś polecić i innym także.
    Zastrzyki homeopatyczne firmy WALA ( sprowadzone z Niemiec) Magnesium Sulfuricum / Ovaria – mam je robić codziennie. Dopiero zaczęłam ale napiszę o wynikach. Dodam że kiedyś bardzo krótko je brałam – 2 tygodnie po pęknięciu torbieli i … okazało się że jestem w ciąży – może spróbuj. W ciązy torbiel znikła ale potem znowu to samo.
    Polecam również wizyty u dr Tremaczewskiego w Katowicach ( bioenergoterapeuta ) – specjalista w sprawach kobiecych i leczeniu niepłodności
    ! Jeździłam do niego i były dobre efekty, niestety do Katowic to dla mnie wyprawa jeszcze z dziećmi. Ale Ewo – może spróbuj. Poczytaj o jego wynikach. Trzymam za Ciebie kciuki mocno ! Trzymaj za mnie, żebym nie traciła nadziei :)

  49. Zapomniałam – polecam miesięcznik SZAMAN Pani Niny Greli – mi bardzo pomaga na psychikę.

    • Dzięki Dosiu za dobre słowo. Nie słyszałam o tych zastrzykach, ja piję mieszankę ziół, plus siemię lniane/olej lniany i unikam czerwonego mięsa oraz słodyczy. Za dwa tygodnie mam operację – wytną mi torbiel, która prawie doszczętnie zniszczyła lewy jajnik, zbadają też drożność jajowodów (ale tu mam złe przeczucia, bo przy endometriozie bardzo prawdopodobne że pojawiły się zrosty). Jakie kroki podejmę później, po operacji tego nie wiem- być może spróbuję tych zastrzyków o których piszesz, ale myślę również o wizycie u profesjonalnego zielarza . Człowiek ratuje się jak może…
      Dzięki za wskazówki co do lektury miesięcznika, zamierzam po niego sięgnąć. Trzymam kciuki również za Ciebie! Miejmy nadzieję że wszystko ułoży się po naszej myśli.

  50. hej dziewczyny!

    Ja rowniez jestem po przejsciach a moja historia ciagnie sie od kwietnia zeszlego roku. Na wizycie kontrolnej u gina dowiedziala sie ze mam guza 9×6 cm i trzeba bylo szybko przeprowadzic laparotomie niestety. Grozilo mi duzo wiecej, wiec bardzo sie ciesze ze wycieli mi tylko lewy jajnik. Po oeracji na poczatku jest ciezko ale do przezycia I na prawde szybko sie ogarnelam i juz 2 miesice po zapomnialam o wszystkim i lezalam na slonecznej Majorce. Mialam ogromne pozytywne nastawienie po operacji mimo ze mam endo 4 stopnia i male szanse na naturalna ciaze (mam 30 lat). liczylam ze z koncem 2013 roku to bedzie rowniez moj koniec problemow, a tu niestety ostatnia kontrolna wizyta potwierdzila kolejna torbiel na prawym jajniku, wiec czekam na plan dzialania i jade do mojego lekarza :-/ Uwazam ze odpowiednia dieta jest bardzo pomocna. Ja rowniez wylaczylam czerwone mieso, alcohol, slodycze. Biore codzienne 2 tabletki wyciagu z wiesiola. Bardzo go polecam- rowniez reguluje gospodarke hormonalna u kobiet. Bardzo duzo daje stretching, oddychanie, wizualizacja I wiara w lepsze jutro. Bardzo polecam wizualizacje. dzieki niej udalo mi sie przetrwac na prawde prawdziwy horror w trakcie i po operacji. Poproscie rowiez Waszych najblizszych znajomych by wizualizowali Was tylko zdrowe. Ja wierze w moc pozytywnej energi, ktora jest dookola nas!
    Pozdrawiaw Was goraco dziewczyny! I pamietajcie DAMY RADE! Nie bez powodu jest to dane kobietom a nie mezczyznom ;-)

  51. zapomnialam polecic Wam serdecznie ksiazke Josepha Murphy ” Potega Podswiadomosci” – na prawde pomocna i uczy nowego spojrzenia na wlasne cialo i swiadomosc, dzieki ktorej mozemy na prawde duzo zmienic ;-)
    Goraco polecam i pozdrawiam!

  52. Hej. Gosiu.
    Dziękuje za twój post. Jest bardzo pomocny i pozwala uświadomić kobiecie, ze mozna walczyć i zapobiec chorobie.
    Moj przypadek jest taki sam, jak twój. Czytając twoje słowa czułam sie jakbyś pisała o moim przypadku, lecz jest pewne zaniepokojenie z mojej strony…..
    Mam problem z kupieniem, wyporzyczeniem książki „Choroby kobiece” Heide Fischer.
    Nie wiem jakie mam kupic zioła, nie wiem czy lekarz mi cos przepisze czy bedzie cięcie – a tego nie chce.
    Jutro mam odbior wynikow badań i sie dowiem prawdopodobnie ” wszsytkiego”… Obawy sa dość duże.
    Moj tryb życia jest racjonalny, zdrowy i swiadomy. A mnie ” to” sie przytrafiło.
    Nie wiem gdzie mam szukać książki. Jakie vitaminy mam brać, zioła, czy hormony? Pomóż.
    Dziękuje.

  53. Gosiu,
    mam skończone 18 lat. We wrześniu 2013roku przebyłam operacje usunięcia prawego jajnika, ponieważ był zajęty przez 7-8centymetrową torbiel. Mój ginekolog powiedział, że nie ma innego wyjścia, ponieważ torbiel zajmowała cały jajnik, a on biedny już nie funkcjonował. Po operacji dostałam poważnej komplikacji-zator w nodze. Ledwo przeżyłam, lekarze mówili, że szedł zator płucny, ponieważ mialam wszystkie objawy. Na szczęście przeżyłam. Do dnia dzisiejszego próbuje wyleczyć sie z tej trudnej choroby, biore dopowiednie leki, chodze w specjalnych ponczochach uciskowych, chodze na spacery itd. Przeżyłam ogromne załamanie, ale jakoś wyszłam z tego. Pomogła mi rodzina, chłopak i moi przyjaciele, którzy byli ze mną.

    Niestety, niecale 2 tygodnie temu poszłam na zwykłe, kontrolne badanie USG i doznałam szoku. Na lewym, moim ostatnim jajniku pojawiła się znowu 3centymetrowa torbiel. Lekarz powiedział, że nie jest taka groźna jak poprzednia. Wiem, że jest wypełniona płynem surowiczym. Dodatkowo moj ginekolog dał mi nadzieję, poniewaz powiedział, że moze to być pęcherzyk Graafa, ktory nie pękł po ostatniej miesiączce. Jest nadzieja, że pęknie albo sie wchłonie. Jezeli nie pęknie i będzie rósł dalej, to czeka mnie następny zabieg.
    Bardzo się tego boję. Co będzie z moim jajnikiem.. Dodatkowo mam zakrzepice. Operacja przy takiej chorobie jest również zagrożona.

    W tym roku mam maturę i staruje na farmacje. Bardzo stresuje sie maturą, a teraz jeszcze to..
    Byłam strasznie załamana, ale po przeczytaniu Twojego wpisu coś mnie tchnęło i dostałam ogromnej siły. Będę robić tak jak Ty. Musi się udać! Proszę, trzymaj kciuki. Czekam na Twoją odpowiedź.
    Ola

    • szkoda, że nie mogłam z Tobą porozmawiać. U mnie na szczęście duża poprawa. Pozdrawiam cieplutko wszystkich i życzę duzo zdrowia ;)

      • witam a czy ty wiesz moze ile dziennie tego siemienia lnianego zjadac? i czy to dzien w dzien czy z przerwami? pozdrawiam

  54. Czy moze mi Pani podac gdzie dokładnie udało sie Pani zamowić Apis 30??? Bo jak ja prosze o zamówienie tego specyfiku to patrzą na mnie jak bym spadła z księżyca.

  55. Pingback: Zachary

  56. Pingback: Ruben

  57. Pingback: Tim

  58. Pingback: lawrence

  59. Pingback: coach outlet

  60. Miałam juz 3 torbiele i 3 operacje. Wlasnie pojawiła sie czwarta i szybko rośnie. Spróbuje zastosować twoje zalecenia

  61. Witajcie kobitki,

    Trafiłam na tą stronkę szukając informacji o torbielach. W poniedziałek byłam u ginekologa na corocznej kontroli i dowiedziałam się, że mam torbiel najprawdopodobniej endometrialną na lewym jajniku, markery CA 125 niestety też podwyższone. Dostałam tabletki antykoncepcyjne, za miesiąc mam stawić się na kontorle i powtórzyć badanie. Ciesze sie, ze tu trafilam, bo troche podnioslyscie mnie na duchu:) Mam 25 lat i to moje pierwsze ginekologiczne schorzenie, ogólnie przez całe ćwierć wieku byłam zdrowa i nic mi nie dolegało. Był to dla mnie straszny szok, najgorsze myśli – tym bardziej po nieszczęsnym, złym wyniku CA 125, całe 5 dni przepłakałam, nie mogłam spać, ani jeść. Spróbuję tego co polecacie i mam nadzieję, że obejdzie się bez operacji :)

  62. Mam 40 lat. Czytam te wszystkie posty i raz mi dobrze, a raz źle. 28 października tego roku mam zaplanowaną operację. Podczas USG wykryto u mnie trzy duże guzy (11x10cm, 7×8 cm i 6x5cm) Zrobiłam USG dwa razy i opisy były jak od dwóch różnych osób. Jeden sugerował, że guzy (torbielowato lite i nacieki) zlokalizowane są w okolicy lewych i prawych przydatków, natomiast drugie USG sugerowało, że po lewej stronie guz torbielowato-lity zlokalizowany jest w nadbrzuszu. Zrobiłam markery CEA w normie, CA 125 w normie, CA 19 9 podwyższony do 97 (norma to 37). Załamałam się, bo moja wyobraźnia podpowiadała, że to na pewno rak trzustki, jelita, żołądka. Wszystko mi pasowało, objawy kliniczne, umiejscowienie i jeszcze to podwyższone CA 19 9. Dostałam skierowanie do chirurga, który zlecił TK, pilne ze wskazaniem onkologicznym. Na wynik czekałam (2 dni) jak na ścięcie. Zgodnie z wynikiem TK mam dwie torbiele: jedną na lewym jajniku, i dwukomorową na prawym jajniku. Lekarz opisał, że z dużym prawdopodobieństwem są to torbiele skórzaste (potworniaki) – dobrze odgraniczone, bez nacieków, wypełnione masami tłuszczowo-serowatymi oraz elementami skostniałymi. Trochę już o tym poczytałam i teraz trzymam się kurczowo myśli, że to są na 100% torbiele skórzaste – nowotwory łagodne. Lekarz, który będzie mnie operował podchodzi do tego opisu ostrożnie. Otworzy mnie i dopiero wtedy, po zasięgnięciu opinii histopatologa (w zależności od tego, czy zmiany są złośliwe, czy nie) zadecyduje o usunięciu samych torbieli, torbieli z przydatkami, czy też wszystkiego łącznie z macicą. Nie planuję więcej dzieci, martwię się jedynie tylko tym, aby to nie były nowotwory złośliwe. Dam sobie radę i bez jajników i bez jajowodów. Może któraś z was miała podobny przypadek. Napiszcie na forum, albo na mojego maila arletabo@master.pl

  63. Witaj! BArdzo podoba mi się to co napisałaś:) napelniło mnie to trochę taką nową siłą:) w sierpniu tego roku na kontroli lekarz w moim lewym jajniku znalazł torbiel skórzastą. Dokładnie brzmiało to tak” a kto ma takie piękne jajniki, takie zdrowe, wymiarowe” ale kiedy spojrzał na lewy powiedział: “coś tu jest, wygląda mi to na guz”. Zabrzmi to banalnie, ale świat mi zawirował, czułam bicie serca tak mocno, że aż mnie to przeraziło. Dał nadzieję.”A może to ciałko żółte”. Po następnej miesiączce miałam zgłosić sie na kontrole no i oczywiscie wykonać CA 125. Co to był za dramat. Wszędzie gdzie wchodziłam na str internetowe grzmiało wszystko RAK JAJNIKA!!! Szok. Po miesiączce poszłam do niego z nadzieją “a może się rozpłynął:) nic z tego. Laparoskopia. Strach. Byłam znó przed miesiączką. “Trzeba poczekać, jeszcze zobaczymy” Dziś byłam w szpitalu na ustalenie terminu. Pan dr przyszedł z koleżanką, która to mnie zbadała i orzekła. “Tak Twoja diagnoza jest słuszna, ale ja bym to obserwowała. To nie jest do usunęcia” I mam znów w głowie mętlik. Czy to dobrze, czy lepiej się tego pozbyć?! do tego mam w zalecieniu badanie ROMA. Znowu strach. Czy mimo dobrych markerów tu może się okazać, że jest zle? Trochę miałam żal, ze TO tam jest dalej, ale po tym artykule dotarło do mnie,że tak naprawdę nie zrobiłam nic żeby im pomóc się oczyścić:) kiedyś przypadkiem kupiłam nasiona lnu, rzuciłam je do szafki. Teraz leżą, tu, na biurku, koło mnie. Oj będą w użyciu:) i ciepłe okłady i kilka innych rzeczy ktore tu znalazlam:)

  64. Witajcie
    Szukałam dziś naturalnych metod leczenia endometriozy, aż znalazłam wasze wpisy. Z każdą z was coś mnie łączy. Podone przechodzę rozterki i podobne nadzieje. Trzy lata nie byłam u ginekologa – zawsze coś. Dziwne wzdęcie mnie zmusiło wreszcie do wizyty. U lekarza usłyszałam, że torbiel, guz 5 cm. Lekarz wysłał mnie na CRP (ujemnie) i na CA125 (no to mnie załamało), wynik podwyższony lekarz od razu mnie skierował na operację. Plecił mi nawet szpital, że mam osobiście pojechać – czekała 6 godz., żeby się zaisać. Ja tu przerażona, że mam raka a Pani doktor do mnie surowo, że to może równie dobrze być endomoetrioza (zaczęłam czytać i stweirdziłam, że to i tak fatalnie – przechodzi po menopałzie, no to świetnie bo mam 30 lat więc jeszcze kupe lat świadomej walki.. Miałam miesiąć czasu na przygotowanie się do operacji. Zaczęłam dzwonić po starszych koleżankach, jedna mi znajomego poleciła – zaufałam, pierwsza wizyta świetna kompleksowa – ale cóż z tego jak nic nowego tylko powiększenie torbieli. Przy okazji stan zapalny no i tabletki stan zapalny.. Przed terminem operacji miałam za sobą rozmowę z szefem, że miesiąc mnie nie będzie, spakowaną torbę, przygotowaną psychikę na uspienie i w pewnym sensie rezygnację pomieszaną z pogodzeniem się z sytuacją. No i pech/szczęście stan zapalny utrzymał się do operacji,więc termin mi przepadł, dostałam tabletki, stan zapalny znikł, dwie kolejne wizyty – torbiel rośnie i na drugim jajniku też pojawiła się zmiana. Lekarz mnie umówił na operacji za 30 dni. Wtedy mi się wydawał, że sory ale przecież nie mogę czekać!!! Popłakała się wszytko mnie przerosło i spontaniczna decyzja o 14 w piątek zadzwoniłam do kolejnego ginekologa wyżebrałam, żeby jeszcze tego samego wieczora mnie przyjął. Opłacało się – dostałam nadzieję. Potwierdził diagnozę poprzednich lekarzy, ale powiedział jedno ale jest dwa wyjścia – pod pewnymi warunkami związanymi z moim organizmem mogę poddać się leczeniu hormolnalnemu. Warunkiem będzie niski ROMA – uf udało się test wyszedł niski i 28 dni temu rozpoczęłam tabletki, ominęła mnie wizyta u onkologia i narazie operacji – to miało być to drugie gorsze rozwiązanie.Lekarz dał nadzieję ale jednocześnie mnie zasmucił, że na tabletkach trzeba będzie być ciągle bo to będzie wracać. Jego nie dla noża chirurgicznego – było to że po wycięczna. Zaczęłam grzebać po internecie jakie mogą być przyczyny,bo przecież musza jakieś być. To co znalazła, to to, że wszelkie stany zapalne wychodowane w organizmie powodują, że nasz organizm się buntuje i to własnie byłby rodzaj choroby autoimmunologicznej. W takim razie wszelkie diety przeciwzapalne – to sposób, żeby walczyć z endometriozą. Wieć dieta bogata w warzywa, owoce i białko roślinne, dbanie o zdrowe jelita (bo chore są przyczyną 80% chorób na świecie). Od dziecka wiecznie jadła słodycze – do ubikacji chodziłam 4 razy rzadziej niż inni w otoczeniu – no i tak się spodziewam, że u mnie to byłaby główna przyczyna. Pierwsza sprawa oczyszczenie jelit (lewatywy), zapewnienie prawidłowej flory, ale organizm umiał walczyć z intruzami – i tu koleżanka podarowała mi lekarstwo grzybek tybetański (rewelacyjne radzi sobie ze skutkami ubocznymi tabletek hormonalnych, które dostała, oczyszcza organizm, dodaje powera, niszczy szkodliwe substacnie, ktróre w nas siedzą, leczy wątrobę mi pomga w przemęczeniu, w przemianie materii, zabiera mi w 90% potrzebę jedzenia słodyczy – polecam z całych sił!!!! Zaczęłam się stosować do zaleceń dietetycznych, które znalazła – zrezygnowała z przenicy, z nabiału, słodyczy – organizm dostał szoku – wyglądałam jak sto nieszczęść, nie miałam siły zrobić 5 kroków. Więc zaczęłam czytać dalej co jeszcze mogę zrobić z intruzem. No i znalazłam, endometriozę zatrzymuje: winogrmowa i wino czerwone (dokładnie jeden zawart w nim składnik), zielona herbara (chodzi o odtruwanie), oleje roślinne – i tu trafiłam, że sienie lnianie reguluje hormony, przy endometriozie jest za wysoki hormon estrogenów – a sienie lniane wiąże się z estrogenami, gdy jest ich za dużo i je eliminuje, a gdy mamy ich za mało to powoduje, że się normalizuje ilość, dalej przeczytała, że nasz babki po urodzeniu dziecka jadły sienie lniane, bo wiedziały że to poprawia humor i w jakiś sposób pozwala uzyskać równiowagę w organizmie. Czemu nam tego nikt nie mówi nie wykrzykuje, dziewczyny codziennie spożywajcie sienie lniane, to was uchronie przed zaburzeniami. No więc zakupiła i zaczęłam zagryzać na śniadanie. Miałam nadzieję, że w tydzień mi wszystko minie, no niestety to tak nie działa – u mnie trzeba czasu. No więc zaczęłam znowu czytać i co znalazłam olej rycynowy – okłady, przy torbiel okład wyciąga toksyny na zewnątrz organizmu, trzeba pamiętać, że po zakończeniu okładu koniecznie umyć brzuch roztworem sody z wodą. No więc robię trzy dni kompres, potem trzy dni przerwy. Jak mam kompres to zdarza się, że boli jajnik, więc w sumie to mam nadzieje, że tak próbuje się wyleczyć. Cztałam też o tym, żeby smarowć brzuch maścią propolis i przykładać utłuczone liście kapusty, tak też robię. Dalej szukał lekarswta blokującego rozwój torbieli – znalazłam wczoraj ostropest plamisty – zalecany przy endmetriozie – dziś już zagryzałam, kupiłam też herbatę z czystka (działa lepiej niż zielona herbata i nie ma skutków ubocznych). To wszystko w sumie plus nadzieja to jest na pewno recepta na uzdrowienie, ciągle szukał dlatego was znalazłam. Wasze wpisy mnie również nadchnęły – co mi zapadło w pamięci – to pokochać swoje ciało i mu to dać do zrozumienia. Zastanawiałam się co mi się przyjmnego stało w brzuchu jak głośno spiewałam przeponą – to chyba będzie ta moc właściwego oddechu. Będę się odzywać jak znajdę coś super dla nas wszysktich Torbiatek.

  65. Witam Wszystkie Dziewczęta !
    Ta strona daje mi nadzieje, za każdym razem jak mam gorszy dzień, czytam wasze wypowiedzi i szukam nadzieji. Piszę do was, aby sie dowiedziec, jak wygladały wasze bóle jajników, bo doczytałam że niektore z Was je miały, a mimo wszystko skoczyło sie to happy endem. Po krótce; po 3 latach od operacji pojawił mi sie nowy torbiel o 2 cm średnicy na zdrowym jajniku, nie zawiera elementów litych tylko gesta ciecz. Ogolnie nie wyglada to zle, ale mam ” bóle” jajnika i własnie w tej sprawie to piszę. Nie są one tak ciezkie ze nie potrafie wstać z łózka, czy utrudnia mi to zycie. Bole menstruacyjne miałam gorsze. Ogolnie jest to takie odczucie ze cos sie dzieje, cos Ci dolega, ale nie zaburza Ci to zycia. Czujesz delikatnie pobolewanie. Też tak miałysmy ? Lecze ta torbiel hormonalnie i mam sie zgłosic za dwa miesiace do swojego ginekologa ale te bole mnie niepokoja. Wiem że jak przyjade wczesniej nic się nie zmieni na usg i Pani Ginekolog nie bedzie miała żadnego punktu odniesienia bo nie bedzie widac efektów leczenia po zbyt krótkim czasie. Proszę skomentujcie, doradzcie, bo moze przez stresowa sytuacje wyolbrzymiam sprawe i powinnam zachowac wiecej spokoju i cierpliwosci.
    Serdecznie Was pozdrawiam i Zycze Wam zdrowia :)
    Trzymajcie sie !

  66. Pingback: vincent

Zostaw odpowiedź

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

*